http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Słowacka ustawa patriotyczna nie na prima aprilis

Lubosz Palata, Bratysława
2010-03-22, ostatnia aktualizacja 2010-03-22 14:33

Wygląda na to, że słowacki premier przestraszył się protestów uczniów i studentów oraz śmieszności, jaką wzbudzała przeforsowana przez koalicję rządzącą ustawa patriotyczna. Zawetował ją prezydent, bo - jak się wyraził - data jej wejścia w życie wzbudza uśmiech

Tak więc nauka w szkołach nie będzie zaczynać się hymnem, posłowie nie będą go śpiewać na każdym posiedzeniu parlamentu i nie będzie codziennie nadawany przez radio i telewizję. A wychowanie patriotycznie nie stanie się na razie częścią programów szkolnych.

Ustawa patriotyczna, przeciwko której na ulicach Bratysławy protestowali uczniowie, studenci i nauczyciele, nie wejdzie w życie w kwietniu. Zawetował ją prezydent Ivan Gaszparovicz, którego pośrednio wezwał do tego premier Robert Fico już po pierwszych demonstracjach.

Gaszparovicz, który podczas ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej korzystał ze wsparcia nacjonalistów, z trudem szukał argumentów za wetem. Jednym z nich był dzień wejścia jej w życie - 1 kwietnia, czyli prima aprilis. - Data ta wywołuje uśmiech, taka ustawa nie powinna zacząć obowiązywać 1 kwietnia - powiedział z poważną miną słowacki prezydent.

Podobnie jak premier Robert Fico prezydent wyraził obawy, że szkoły nie zdążyły się przygotować do wypełniania ustawy, gdyż miały na to tylko kilka dni. Jednocześnie tak jak premier stwierdził, że nie ma zastrzeżeń do treści ustawy, a chce tylko, by weszła w życie 1 września. Nacjonaliści z rządzącej Słowackiej Partii Narodowej (SNS), którym z poparciem części partii koalicyjnych udało się przepchnąć ustawę, wątpią, czy uda im się odrzucić weto prezydenta. W czerwcu odbędą się wybory parlamentarne, których wynik może całkowicie zmienić skład parlamentu, i jest bardzo prawdopodobne, że ustawa patriotyczna nigdy nie wejdzie w życie. - To tylko przygotowania do zamrożenia ustawy. Wątpię, że parlament zajmie się nią na majowym posiedzeniu - stwierdził Jan Slota, przewodniczący SNS.

Bo posiedzenie majowe będzie ostatnie przed wyborami, zaś Slota do przegłosowania prezydenckiego weta musiałby mieć za sobą ponad połowę ze 150 posłów. A już podczas pierwszego głosowania część partii Smer premiera Fico była przeciw ustawie i chyba nie zmieniła zdania. Premier Robert Fico najwyraźniej wystraszył się demonstracji uczniów i studentów przeciwko ustawie patriotycznej, co nie znaczy, że przestał używać w polityce wątków nacjonalistycznych. Kiedy zobaczył, że ustawa wzbudza na Słowacji śmiech, znalazł sobie inny temat - Węgrów. Wykorzystał wypowiedź węgierskiego prezydenta László Sólyoma, który będąc w serbskiej Wojwodinie, zaproponował, aby mniejszość węgierska uczyła się węgierskiego jako swojego języka podstawowego, zaś języka kraju, w którym żyje, jako języka obcego. Fico natychmiast zwołał konferencję prasową i oświadczył: - To próba rozbicia Słowacji. To podstępny i zaplanowany atak na Republikę Słowacką. Powiedział to premier, którego rząd w zeszłym roku przyjął ustawę językową ograniczającą pod groźbą wysokich kar używanie węgierskiego w południowej Słowacji, gdzie mieszka około pół miliona Węgrów. - Taka zmiana doprowadziłaby do jeszcze większej nieznajomości języka słowackiego. Na Słowacji pojawiłaby się duża grupa młodych bez elementarnej znajomości słowackiego - powiedział Fico, a jego rząd złożył protest w Budapeszcie. Następnie gabinet Fico przyjął propozycję przygotowaną przez ministra edukacji Jana Mikolaja (SNS) w sprawie rozległej kontroli znajomości słowackiego w szkołach mniejszości węgierskiej. - Tak, to reakcja na wypowiedź węgierskiego prezydenta - przyznał min. Mikolaj. Dodał, że przewiduje zniesienie nauczania niektórych przedmiotów technicznych po węgiersku i zastąpienie ich przedmiotami nauczanymi po słowacku.

Sondaże mówią, że Smer Fico wygra w czerwcu z ponad 30-proc. poparciem, ale rząd mogłaby utworzyć dzisiejsza opozycja. Węgierska karta ma przynieść kolejne głosy Fico i jego nacjonalistycznej koalicji, tym bardziej że podczas kwietniowych wyborów na Węgrzech na pewno dobrze wypadnie skrajnie prawicowy Jobbik.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':