"Tadić! Pancerny mercedes cię nie uchroni. Snajper poczeka, aż otworzysz drzwi" - taki tekst kilka tygodni temu ktoś umieścił na Facebooku. Pod pogróżkami od razu pojawiło się kilkaset komentarzy. "Tak trzymać, świetnie" - oceniali po serbsku i angielsku internauci.
Władze traktują sprawę poważnie, a
policja poprosiła nawet Departament Sprawiedliwości
USA o pomoc w tropieniu autora gróźb, który, jak się okazało, korzystał z komputera znajdującego się w Ameryce. Reakcji Serbów nie ma co się dziwić, skoro prezydent Tadić codziennie dostaje dziesiątki gróźb zwykłą pocztą i e-mailami.
Śmierci serbskiego prezydenta chce potężny baron narkotykowy z Czarnogóry Darko Sarić, jeden z głównych importerów kokainy z Ameryki Południowej do Europy. Tadić zaszedł mu za skórę, bo w zeszłym roku pod presją Unii Europejskiej ogłosił wojnę z bałkańską mafią. A serbskie służby pomogły amerykańskiej agencji do walki z narkotykami przechwycić ponad 2 tony kokainy podczas załadunku na
jacht Saricia na urugwajskiej rzece Santa Lucia. Gangster nie dość, że stracił wówczas ćwierć miliarda dolarów, to jeszcze musi się ukrywać (podobno w Czarnogórze). Serbowie wysłali za nim list gończy, skonfiskowali część majątku i zaczęli aresztowania współpracowników.
Według belgradzkich mediów gangster wyznaczył za głowę prezydenta aż 30 mln euro nagrody. Zresztą Tadić nie jest jedynym polityk, który ma zginąć. Sarić ma dwie listy ludzi do zabicia - na jednej są najważniejsi funkcjonariusze policji kryminalnej i serbskiego wywiadu BIA, na drugiej niewygodni politycy i prokuratorzy, m.in. Tadić, minister sprawiedliwości Snezana Malović i specjalny prokurator do walki z mafią Miljko Radisavljević. Mord mu dokonać grupa serbskich i czarnogórskich płatnych zabójców. Nazwiska gangsterów serbskie służby ponoć znają i gorączkowo ich poszukują.
W Belgradzie od kilku miesięcy panuje stan najwyższego pogotowia. Publicyści przestrzegają przed powtórką z 2003 r., gdy wynajęty przez mafię snajper zabił serbskiego premiera Zorana Dzindzicia. Dlatego prezydenta dzień i noc strzegą żołnierze elitarnej serbskiej żandarmerii wojskowej. Za 600 tys. euro władze kupiły też dla prezydenta nową pancerną limuzynę. Policyjną ochronę dostała też minister Malović i prokurator Radisavljević.
- Walka z mafią będzie kontynuowana - zapowiada prezydent, a prokuratorzy robią swoje. Tylko w tym roku skonfiskowali mafijny majątek wart 100 mln euro.