W kopalni - największej i jednej z najbardziej nowoczesnych w Rosji - doszło w nocy z soboty na niedzielę do dwóch potężnych eksplozji metanu lub pyłu węglowego. Zniszczyły one system wentylacyjny, a podmuch z szybów poważnie uszkodził budynki na powierzchni.
Akcja ratownicza pod ziemią jest prowadzona w bardzo trudnych warunkach. Zanim na dół zjechali ratownicy, trzeba było na nowo uruchomić wentylację, by obniżyć niebezpiecznie wysoki poziom metanu. Poszukujące zaginionych górników ekipy sprawdzają korytarze o łącznej długości ponad 500 km.
W kopalni pracuje prawie 700 ratowników z całego kraju. Minister ds. sytuacji nadzwyczajnych Siergiej Szojgu, który też przyjechał do Raspadskiej, powiedział, że akcja ratownicza musi się skończyć w ciągu 48 godzin, bo później pod ziemią nie będzie już żywych. Po jego słowach krewni górników wpadli w panikę, bo rozeszła się wśród nich plotka, że zniszczona część kopalni ma być zatopiona.
W poniedziałek wieczorem anonimowy członek dyrekcji Raspadskiej mówił, że nadziei na uratowanie kogokolwiek już nie ma.
Rosyjscy internauci komentujący katastrofę (wczoraj w Rosji był dzień wolny i nie ukazała się prasa codzienna) zwracają uwagę na to, że śmierć dziesiątków górników nie przerwała hucznego świętowania w niedzielę 65. rocznicy zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami.
Źródło: Gazeta Wyborcza