Sędziowie rozstrzygali z pozoru drobną kwestię proceduralną. Zajmujący się komunistycznymi zbrodniami Memoriał skarżył się bowiem na decyzję moskiewskiego sądu miejskiego, który 28 grudnia zeszłego roku nie zechciał rozstrzygać, czy Międzyresortowa Komisja Ochrony Tajemnic Państwowych postąpiła prawidłowo, utajniając uzasadnienie postępowania o zamknięciu śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej.
Radziecka, a potem rosyjska Główna Prokuratura Wojskowa prowadziła to śledztwo w latach 1990-2004. Utajniła dwie trzecie tomów dochodzenia wraz uzasadnieniem o jego zakończeniu. Sąd najwyższy kazał sędziom moskiewskim wrócić do sprawy i jednak zająć się skargą Memoriału.
- To jeszcze nie przełom. Moskiewski sąd miejski może przecież orzec, że materiały śledztwa katyńskiego zostały utajnione zgodnie z prawem. Nawet jeśli orzeknie inaczej, to droga do ujawnienia dokumentów i rehabilitacji ofiar NKWD będzie jeszcze długa. Ale można powiedzieć, że w wyniku dzisiejszego procesu dostaliśmy maksimum tego, na co mogliśmy liczyć. Jestem bardzo zadowolony - powiedział "Gazecie" Aleksandr Gurjanow, szef sekcji polskiej Memoriału.
Stowarzyszenie już od trzech lat występuje w sądach rosyjskich o sprawiedliwość dla ofiar katyńskich. W imieniu potomków pomordowanych domaga się odtajnienia dokumentów śledztwa w sprawie zbrodni, rehabilitacji prawie 22 tys. Polaków rozstrzelanych w 1940 r. na rozkaz Józefa Stalina i jego kompanów.
Do tej pory wszystkie kolejne instancje automatycznie odrzucały wszelkie wnioski Memoriału, przy okazji szydząc z samego stowarzyszenia i pomordowanych Polaków. Jeden z sędziów uznał np., że Memoriał, którego celem statutowym jest dociekanie prawdy o represjach bolszewickich, ma takie same prawo zajmować się Katyniem "jak McDonald's". Inny orzekł, że rehabilitacji pomordowanych mogą domagać się tylko sami pomordowani, a nie ich krewni. Jeden z prokuratorów wojskowych w trakcie rozprawy zupełnie serio dowodził, że chociaż ciało człowieka leży w zbiorowej mogile z kulą w głowie, to jeszcze nie ma podstaw, by uważać zabitego za ofiarę represji.
Wczoraj atmosfera na sali rozpraw była zupełnie inna. Tym razem sędziowie najwyraźniej wiedzieli, czym była zbrodnia katyńska, zachowywali się taktownie, wręcz sympatycznie. Być może na ich postawę wpłynęło to, że przywódcy Rosji ostatnio otwarcie oskarżają Stalina o popełnienie zbrodni katyńskiej, a pomordowanych Polaków nazywają ofiarami totalitarnego reżimu.
- Przebieg rozprawy i werdykt dają nadzieję na to, że doczekamy się sprawiedliwości w sprawie Katynia także w sądach rosyjskich - ocenił Gurjanow. Odrzucane przez kolejne instancje sądowe skargi stowarzyszenia Memoriał trafiły już do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.
Źródło: Gazeta Wyborcza