http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Co znajdą pod resztkami tupolewa

Wacław Radziwinowicz, Moskwa
2010-04-15, ostatnia aktualizacja 2010-04-19 13:15

Dźwig podnosi fragment kadłuba prezydenckiego tupolewa
Dźwig podnosi fragment kadłuba prezydenckiego tupolewa
Fot. Mikhail Metzel AP

Z miejsca katastrofy prezydenckiego Tu-154 w Smoleńsku ratownicy wywozili wczoraj fragmenty samolotu. Potem cały teren zostanie dokładnie przekopany, by odnaleźć wszystkie ludzkie szczątki oraz elementy samolotu

Grunt w rejonie katastrofy zostanie zebrany do głębokości 70 cm. Najpierw ręcznie - szpadlami. Potem buldożery stopniowo zdejmą warstwę ziemi. Przyjdzie kopać głęboko, bo jeden z siedmiu pistoletów funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu, które odnaleziono we wtorek, był zaryty właśnie 70 cm pod powierzchnią ziemi.

Grunt w miejscu katastrofy jest podmokły. To, co zbiorą spychacze, trzeba więc będzie najpierw przesuszyć, a potem przesiać przez sita. Tylko przeprowadzenie tej żmudnej operacji da pewność, że w ziemi nie zostaną szczątki ludzkie i przedmioty należące do pasażerów.

Kierujący akcją zapowiadają, że wywożenie szczątków maszyny, a potem dokładna penetracja terenu potrwa co najmniej dwa tygodnie. Wczoraj ekipy pracujące na miejscu tragedii podniosły i wywiozły do hangaru na lotnisku podwozie samolotu ze sporym fragmentem skrzydła. Pod nim znaleziono ubrania ofiar.

Podwozie i wszystkie inne fragmenty maszyny w lotniskowym hangarze będzie dokładnie przebadane, co pozwoli lepiej poznać przyczyny i przebieg katastrofy.

Najtrudniej będzie podnieść spory fragment ogonowej części kadłuba samolotu, do której wpadł ważący 2,5 tony jeden z trzech silników odrzutowca. Tam być może znajdują się zwłoki ofiar lub ich fragmenty.

Wczoraj ratownicy w szczątkach maszyny odnaleźli dużą flagę biało-czerwoną, pod którą miały się odbyć zaplanowane na 10 kwietnia uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, na które spieszył prezydent Lech Kaczyński.

Odnaleziono również wieniec, który prezydent miał złożyć w ostatnią sobotę na cmentarzu katyńskim. Wieniec był tylko trochę przybrudzony, ale wyglądał świeżo. Znakomicie zachowały się też wstążki na nim. Na jednej z nich można odczytać: "Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Lech Kaczyński". Wieniec ustawiono w miejscu katastrofy przy kamieniu, który upamiętnia ofiary sobotniej tragedii.

Mieszkańcy Smoleńska chcą, by w tym miejscu w przyszłości stanął pomnik prezydenta Kaczyńskiego.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    160 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':