Stosowny dekret podpisał już prezydent
Dmitrij Miedwiediew: do 2012 r. państwo na zmianę mundurów ma wydać 26 mld rubli (ok. 2,5 mld zł).
Nowe mundury dla służących we wszystkich rodzajach sił zbrojnych mężczyzn i kobiet zaprojektował trzy lata temu najbardziej wzięty w Rosji projektant mody Walentin Judaszkin, który zarobił na tym równowartość prawie 16 mln zł. Jak przyznawał, natchnienie czerpał z umundurowania Armii Czerwonej z lat 30. i uniformów żołnierzy z moskiewskiej defilady zwycięstwa w 1945 r.
Żołnierze powinni byli otrzymać nowe mundury już dawno. Do tej pory jednak ubierali się w nie jedynie ci, którzy występowali na defiladzie na placu Czerwonym 9 maja ubiegłego roku.
Zwłoka bierze się stąd, że trudno ustalić ostateczną cenę mundurów. Jak pisze moskiewska prasa, to co należy się generałowi (na pełnej liście znalazło się 36 pozycji), będzie kosztować może 100 tys., a może i 300 tys. rubli (od ok. 10 do blisko 29 tys. zł). Najdrożsi będą pewnie generałowie sił powietrznych, którzy tak jak w latach 30. mają nosić skórzane płaszcze.
Przebranie szeregowca ma kosztować od 11 do 26 tys. rubli.
Nowe umundurowanie ma być znacznie wygodniejsze i zdrowsze. Zamiast odwiecznych onuc żołnierze dostaną skarpety, znikną też przeklinane przez poborowych trepy ze sztucznej skóry, które zastąpią nieprzemakalne sznurowane kamasze.
Odetchną również członkowie załóg okrętów kierowanych na morza południowe. Zgodnie z projektem Judaszkina w czasie rejsów w upalne rejony będzie im wreszcie wolno zamieniać długie spodnie i grube bluzy na szorty i koszulki z krótkim rękawem.