http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Pociągi pancerne wrócą na Kaukaz

Wacław Radziwinowicz, Moskwa
2010-03-12, ostatnia aktualizacja 2010-03-11 20:31

Dowódcy armii rosyjskiej planują skierowanie starych pociągów pancernych do ochrony szlaków kolejowych na Kaukazie Północnym, które coraz częściej stają się celem ataków terrorystycznych.


Fot. Krzysztof Miller/AG
ZOBACZ TAKŻE


Ten rodzaj broni, pierwszy raz zastosowany w Stanach Zjednoczonych w czasie wojny secesyjnej w latach 60. XIX w., jest dziś uważany na świecie za mocno przestarzały. W najnowszej historii Rosji pociągi pancerne odegrały jednak ważną rolę.

Brały udział w pierwszej i drugiej wojnie światowej oraz w domowej, po rewolucji bolszewickiej. Już po upadku ZSRR trzy uzbrojone w ciężką artylerię i karabiny maszynowe składy stale kursowały po trasie Kolei Transsyberyjskiej łączącej Moskwę z Dalekim Wschodem, ochraniając przede wszystkim mosty na potężnych rzekach Syberii. A jeszcze dwa lata temu dwa pociągi pancerne krążyły po Czeczenii, osłaniając kolejowe transporty wojskowe (dziś są zakonserwowane i stoją na bocznicach w Kraju Stawropolskim).

Tymczasem na Kaukazie Północnym toczy się coraz bardziej zacięta bitwa o szyny. Od początku lipca ubiegłego roku na szlakach kolejowych regionu doszło do dziewięciu zamachów bombowych. Najpoważniejsze mogły się okazać skutki ostatniego z nich. 11 lutego pod Machaczkałą, stolicą republiki Dagestan, eksplodowała mina tuż przed nadjeżdżającą lokomotywą ciągnącą 20 cystern pełnych paliwa lotniczego. Gdyby ładunek wybuchł ułamek sekundy później, doszłoby do potężnej katastrofy.

Jak twierdzi generał lejtnant Siergiej Klimiec, dowódca rosyjskich Wojsk Kolejowych, sytuacja na Kaukazie jest dziś na tyle napięta, że - by zapewnić bezpieczeństwo na trasach - trzeba sięgnąć po wszelkie znane wojskowym metody walki o szyny. Generał nie wyklucza m.in. przywrócenia do czynnej służby tych samych pociągów pancernych, które jeszcze dwa lata temu kursowały w Czeczenii.

Zdaniem Wiktora Litowkina, znanego eksperta wojskowego i redaktora naczelnego pisma "Niezawisimoje Wojennoje Obozrenje" ("Niezależny Przegląd Wojskowy"), skierowanie starych składów na szlaki Kaukazu ma sens. - Tam nie toczą się walki na wielką skalę, dla udziału w których kiedyś budowano takie pociągi; ich ciężka artyleria dziś się tam nie przyda. Ale składem pancernym bezpieczniej dojechać w miejsce, w którym znaleziono na szlaku minę. Załoga pociągu to m.in. oddział saperów wyposażonych w specjalny sprzęt do rozbrajania ładunków podłożonych na torach. Poza tym zakonserwowane dziś składy powinny od czasu do czasu wyjechać na szlak, choćby po to, by nie zardzewieć. Bo, jak mówi stara, ale wciąż popularna radziecka piosenka, "My pokój lubimy, ale nasz pociąg pancerny stoi na zapasowym torze!" - przypomina ekspert.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

Kto się wstydzi krzyża?

Pewnej nocy ktoś wywiercił dziury i przykręcił krzyże katolickie. A kolejnej ktoś ukradł krzyż prawosławny... Matka sołtysa wpada do izby i krzyczy: - LEPIEJ NIC IM NIE GADAĆ!

Dlaczego wierzę. Do Krzysztofa Vargi

Napisał pan, że wiara jest deską ratunku, ale nabitą gwoździami. Tak, można się na drodze wiary mocno poranić. Ale my, chrześcijanie, wierzymy, że u kresu tej drogi będzie na nas czekać coś wspaniałego