Moskiewska drogówka przyznała, że jej funkcjonariusze w nocy z poniedziałku na wtorek ustawili na MKADzie (obwodnica stolicy) "żywą tarczę" z przypadkowo zatrzymanych prywatnych samochodów, by zatrzymać uciekającego im przestępcę
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Moskwa, Plac Czerwony
Mimo blokady kierowca ściganego wozu nie zatrzymał się. Przebił się przez ścianę z aut, kilka z nich uszkadzając i uciekł. W samochodach cały czas siedzieli - nie rozumiejący co się dzieje - pasażerowie. Milicjanci powiedzieli poszkodowanym właścicielom aut, że żadna rekompensata im się nie należy.
Stanisław Sutiagin, jeden z kierowców, którego samochód został uszkodzony przez ściganego, zawiadomił o wydarzeniu Radio Echo Moskwy. Radio przez cały dzień mówiło o skandalu na MKADzie. Wieczorem rzeczniczka drogówki przyznała, że incydent rzeczywiście miał miejsce. Dowódca milicjantów, którzy ustawili "żywą tarczę", dostał naganę, a poszkodowani mają otrzymać odszkodowanie.