http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Włochy nie kochają przeciwników Putina

Tomasz Bielecki
2010-03-09, ostatnia aktualizacja 2010-03-09 18:55

Pierwsza rocznica śmierci Aleksandra -Walter Litwinienko wraz z synową Mariną
Pierwsza rocznica śmierci Aleksandra -Walter Litwinienko wraz z synową Mariną
Fot. Fiona Hanson PA Archive/Press Association Ima

Rodzina Aleksandra Litwinienki, która uciekła z Rosji do Włoch, skarży się na nękanie przez włoską policję i urzędników. - To przez Silvia Berlusconiego i jego przyjaźń z Kremlem - twierdzi ojciec Litwinienki.

ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Polityczny emigrant Aleksander Litwinienko, były funkcjonariusz rosyjskich służb specjalnych, został śmiertelnie otruty radioaktywnym polonem w Londynie w 2006 r. Moskwa odmówiła Brytyjczykom ekstradycji podejrzanego o morderstwo Andrieja Ługowoja, który na fali popularności został nawet deputowanym z ramienia partii Władimira Żyrinowskiego.

Podczas długiej agonii Litwinienki jego pierwsza żona, która mieszka w Moskwie, przyłączyła się do głosów państwowych mediów w Rosji węszących w tym morderstwie wewnątrzemigracyjny spisek, z którym Kreml nie może mieć nic wspólnego. Natomiast żyjący w północnokaukaskim Nalczyku ojciec Litwinienki Walter nie krył swych podejrzeń co do udziału rosyjskiej bezpieki w zabójstwie syna i tuż po jego śmierci postanowił wyprowadzić się na bezpieczny Zachód.

Osiadł na adriatyckim wybrzeżu Włoch (wcześniej mieszkał tam jeden z jego synów). Po sprowadzeniu żony i przyrodniej siostry Aleksandra z dziećmi zwrócił się w 2008 r. o azyl polityczny dla całej rodziny. Choć sprawa mordu na Litwinience była głośna we włoskich mediach, ku zaskoczeniu Waltera urzędnicy imigracyjni nie chcieli wysłuchiwać jego marzeń o życiu w "świecie wolnym od KGB", lecz próbowali dowieść, że posługuje się sfałszowanym paszportem.

Rodzina Litwinienków, z którą rozmawiał reporter dziennika "The Guardian", oskarża teraz władze o doprowadzenie do zamknięcia ich restauracji w Rimini. Tuż po wniosku azylowym policja miała bowiem "najechać" lokal La Terazza (pod pretekstem zbyt głośnej muzyki), a siostra Litwinienki podczas szamotaniny z mundurowymi miała zostać rzucona na podłogę i stracić przytomność. Zamknięcie La Terazzy pozbawiło Litwinienków dochodu - zajmują teraz ciasne mieszkanko bez ciepłej wody w Senigalli w prowincji Marche.

- Nie mam na to żadnych dowodów, ale zważywszy na braterskie relacje Berlusconiego i Władimira Putina, wydaje się oczywiste, że trudności w rozpatrzeniu wniosku azylowego Litwinienków nie są przypadkowe - mówi "Guardianowi" były senator Paolo Guzzanti, dawny wpływowy stronnik premiera Włoch, który przeszedł na stronę opozycji. Rzecznik Berlusconiego zaprzeczył tym oskarżeniom.

Włochy są jednym z trzech głównych partnerów gospodarczych Rosji w Europie (prócz Niemiec i Francji), gdzie gospodarczo-polityczne flirty z Kremlem często przeszkadzają rządom w głośnych protestach przeciw łamaniu praw człowieka w Rosji. Tylko Wielka Brytania dopuściła do powstania u siebie Łondongradu, czyli wielkiego skupiska rosyjskiej emigracji z największymi wrogami Kremla, jak oligarcha Borys Bierezowski.

Pro- oraz antykremlowscy bogacze regularnie spotykają się na meczach należącego do Romana Abramowicza klubu Chelsea Londyn (zasiadają po przeciwnych stronach trybun), które stają się najbardziej zróżnicowanym rosyjskim "forum politycznym" na świecie. Jednak chronienie zbiegów ściganych rosyjskimi listami gończymi szkodzi stosunkom politycznym i gospodarczym Londynu z Moskwą, czego nie chce - jak przekonuje Walter Litwinienko - powtórzyć u siebie Berlusconi.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

Kto się wstydzi krzyża?

Pewnej nocy ktoś wywiercił dziury i przykręcił krzyże katolickie. A kolejnej ktoś ukradł krzyż prawosławny... Matka sołtysa wpada do izby i krzyczy: - LEPIEJ NIC IM NIE GADAĆ!

Dlaczego wierzę. Do Krzysztofa Vargi

Napisał pan, że wiara jest deską ratunku, ale nabitą gwoździami. Tak, można się na drodze wiary mocno poranić. Ale my, chrześcijanie, wierzymy, że u kresu tej drogi będzie na nas czekać coś wspaniałego