Mariusz Zawadzki: Co Ukraińcy myślą o Władimirze Putinie? Władimir Gorbacz: W sondażach zaufania do polityków Putin zawsze dostaje wyższe notowania nie tylko niż wszyscy politycy ukraińscy, ale i światowi. Ukraińcy patrzą na niego jak na przywódcę, który odniósł sukces i zrobił coś dla swojego kraju - wprowadził porządek. Ludzie u nas czerpią wiedzę o Rosji głównie z rosyjskiej telewizji, a tam nie usłyszą, że również tam jest wielka korupcja, tylko lepiej schowana. W ogóle przez pryzmat rosyjskiej telewizji Putin wypada świetnie.
Czy to znaczy, że chcieliby Putina jako przywódcę Ukrainy? - Co to, to nie. Ludzie cenią Putina na odległość, jest dla nich sentymentalną iluzją, ale nie chcieliby znaleźć się pod jego rządami. Putinowska wersja demokracji, dopóki jest w Rosji, Ukraińcom zupełnie nie przeszkadza, ale "na żywo" zaczęłaby uwierać. Ukraińcy są tradycyjnie bardzo przywiązani do wolności.
A nie mają za złe Putinowi, że doprowadził do pogorszenia stosunków z Ukrainą? Od roku nie ma przecież rosyjskiego ambasadora w Kijowie. - Cóż, w tej sprawie trzeba przyznać rosyjskiej propagandzie, że odniosła wielki sukces. Wmówiła Ukraińcom, że winę ponosi prezydent Juszczenko. Ludzie w to uwierzyli tym łatwiej, że zaufanie do Juszczenki strasznie spadło z innych powodów do kilku procent. Tymczasem ja nie przypominam sobie żadnego agresywnego, antyrosyjskiego wystąpienia Juszczenki.
Problem polega na tym, że Rosji nie podoba się prozachodni kurs obrany przez Juszczenkę, ba, nawet nie podoba jej się nic, w czym ona sama - czyli putinowska
Rosja - nie bierze udziału. Dlatego udział Ukrainy w unijnym Partnerstwie Wschodnim jest uważany w Moskwie za akt wrogi.
Co gorsza, premier Julia Tymoszenko ostatnio dwukrotnie - być może bezwiednie - wzięła udział w tym rosyjskim oczernianiu Juszczenki. Kiedy poleciała do Moskwy na rozmowy z Putinem, nie dostała samolotu od Juszczenki i przyleciała jakimś zastępczym - klasyczna awantura między nimi. Putin zaczął żartować, że jakiś obwieś podwędził samolot, a Julia z jego żartów się śmiała.
Niektórzy mówią, że Putin, który pięć lat temu poparł w wyborach prezydenckich Wiktora Janukowycza, stawia na zwycięstwo w styczniu Tymoszenko, dlatego tak gładko podpisał z nią umowy gazowe. Czy to prawda? - Putin stwarza wrażenie, że popiera Julię, by jeszcze bardziej skłócić ją z Juszczenką, a kiedy oboje będą się kompromitować, skorzysta na tym Janukowycz. Moim zdaniem Moskwa nadal stawia na Janukowycza, choć przygotowuje się na wariant zwycięstwa Julii. Dla nich ktokolwiek inny niż Juszczenko, którego uważają niemalże za amerykańskiego agenta, jest dobry. Ale prawdopodobnie przeliczą się, bo ani Julia, ani Janukowycz po zdobyciu prezydentury nie będą chcieli realizować planów Putina. Mówię Putina, bo premier Rosji dogadał się z prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem, że to on będzie nadal odpowiadał za stosunki z Ukrainą.
A jakie są plany Putina względem Ukrainy? -
Ukraina to tylko część całej układanki, na której toczy on swoją wojnę z Zachodem. Bo starania, by nie dopuścić do wejścia Ukrainy do NATO, Rosjanie uważają niemal za wojnę terytorialną. Jednocześnie Ukraina jest dla nich zasobem ludzkim, który mogą wykorzystać do przeciwstawienia się Chińczykom, którzy już zalewają rosyjski Daleki Wschód, i muzułmanom, którzy stanowią coraz większy procent obywateli Rosji. Dlatego wielu Ukraińców, którzy za chlebem przenoszą się do Rosji, jest tam dobrze przyjmowanych.
Wiele wskazuje na to, że Putin stawia na wariant tzw. bałkanizacji Ukrainy, czyli rozpadu kraju. W takim przypadku Rosja prawdopodobnie zajęłaby jej wschodnią część i Krym. I, niestety, trzeba przyznać, że jeśli upadek państwowości i gospodarki na Ukrainie będzie postępował w takim tempie jak w ostatnim roku, to jest to poważne zagrożenie. Nasze państwo jest coraz bardziej dysfunkcyjne, poczynając od wiecznie skłóconych polityków, a kończąc na skorumpowanych urzędnikach. Nie twierdzę, że ten wariant - rozpad państwa - jest najbardziej prawdopodobny, ale zagrożenie istnieje.