http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bunt imitacji czy imitacja buntu?

Wacław Radziwinowicz, Moskwa
2009-10-22, ostatnia aktualizacja 2009-10-21 17:57

Polityka w Rosji to na pewno nie zajęcie dla skłonnych do iluzji facetów o słabych nerwach. Tacy nie żyją długo w korytarzach władzy - felieton z cyklu "Z Rosji do Rosji"

Wacław Radziwinowicz
fot. Agencja Gazeta
Wacław Radziwinowicz
Buntu trzech frakcji niższej izby parlamentu Rosji, choć wydaje się śmieszny, a okazał się krótkotrwały, lekceważyć nie należy.

Gdy w ubiegłym tygodniu nazywający się liberaldemokratami nacjonaliści Władimira Żyrinowskiego, a za nimi komuniści i posłowie Sprawiedliwej Rosji, głośno trzasnęli drzwiami Dumy, gazety moskiewskie powtarzały, że to protest opozycji.

Jaka tam opozycja? Trzy frakcje odgrywają w parlamencie Rosji taką samą rolę, w jakiej w Sejmie PRL władza ludowa obsadziła Stronnictwo Demokratyczne i Zjednoczone Stronnictwo Ludowe. Listek figowy, dekoracja imitująca demokrację. Sami Rosjanie nie zwracają na taką "opozycję" uwagi, ale dla mydlenia oczu zagranicy nadaje się ona całkiem dobrze.

Borys Gryzłow, ubogi duchem, ale dzięki temu prostolinijny marszałek Dumy i przy tym jeden z przywódców Jednej Rosji, putinowskiej partii władzy, zasady pracy izby już dawno ujął w jednej jasnej frazie: - Parlament to nie miejsce do dyskusji.

A tu raptem nie tylko dyskusja, ale i awantura, skandal.

Żyrinowski wściekły i mocno purpurowy wrzeszczy, że w wyborach samorządowych i municypalnych przeprowadzonych 11 października w 75 z 83 regionów Federacji Jedna Rosja zwyciężyła, bo bezczelnie ukradła głosy konkurentom. Krzyczy, że brzydzi się siedzieć z posłami partii władzy w ubiegłym tygodniu w jednej sali i wyprowadza z niej swoich ludzi.

To tak, jakby gdzieś w 1968 r. szef klubu SD naubliżał kolegom z PZPR i nie mogąc opanować obrzydzenia, poszedł sobie z Sejmu.

Wygląda to na bunt statystów, niektórzy w Moskwie mówią, że "politycznych błaznów", którzy nie mogą się pogodzić z tym, że władza spycha ich na margines, bo pewnie zamierza zrezygnować z ich usług w sferze imitacji demokracji.

Zastanawia jednak jedno. Żyrinowski, choć znany przede wszystkim z błazenady w stylu polewania oponentów sokiem czy obrzucania po pijanemu wyzwiskami prezydenta George'a Busha, jest politykiem bezspornie cwanym. Od 20 lat, kiedy trzeba, udaje płomiennego opozycjonistę, a w rzeczywistości służy władzy, na czym nieźle zarabia całkiem konkretne pieniądze. Jego biznes w sferze usług politycznych kwitnie, bo przywódca pierwszej jeszcze w ZSRR "niezależnej partii" zawsze precyzyjnie potrafi określić, skąd wieje wiatr i czego naprawdę chcą na górze.

A tu raptem taka wpadka - szaleńcza szarża na partię władzy i już dwa dni później rejterada do Dumy z podkulonym ogonem. Czyżby 63-letni Władimir Wolfowicz, a także jego nie mniej przebiegli koledzy z partii komunistycznej i Sprawiedliwej Rosji stracili politycznego nosa, umiejętność panowania nad nerwami?

O nie, polityka w Rosji to na pewno nie zajęcie dla skłonnych do iluzji facetów o słabych nerwach. Tacy nie żyją długo w korytarzach władzy.

Niezawodny do tej pory instynkt najwidoczniej podpowiada im teraz, że wiatr od Kremla zmienia kierunek. Zgadują, że prezydent Dmitrij Miedwiediew, wzywając w swym programowym artykule "Naprzód, Rosjo!" do modernizacji kraju, serio myśli o zmianie panujących porządków.

A to może oznaczać, że popyt na świadczone przez nich do tej pory i sowicie opłacane przez władze usługi w sferze imitacji opozycji kończy się. Pora więc pokazać, że mają w zanadrzu ofertę bogatszą, i można ich obsadzić w rolach nie tylko komediowych, lecz i bardziej heroicznych.

Ich harce w ubiegłym tygodniu to, jak mówią w Rosji, "razwiedka bojem", czyli starcie, które ma pokazać, jaka naprawdę jest dziś taktyka Kremla.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':