http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polska i Żydzi winni II wojny światowej

Wacław Radziwinowicz, Moskwa
2009-08-04, ostatnia aktualizacja 2009-08-04 13:18

Warszawa nie chciała ustąpić Hitlerowi, bo była pod silnym wpływem społeczności żydowskiej w Polsce. Tak napisał rosyjski historyk. Z jego tezami polemizuje "Ogoniok"

Przypisywanie Polsce winy za wywołanie II wojny światowej jest "niestety dość typowe dla rosyjskiej nauki historycznej" - pisze w tygodniku "Ogoniok" Władimir Speranski, filozof, profesor Akademii Gospodarki Narodowej przy Rządzie Federacji Rosyjskiej. Speranski krytykuje rosyjskich historyków fałszerzy najnowszej historii, którzy dla celów propagandowych nie cofają się przed największymi bzdurami.

Autor przywołuje wywody pułkownika dr. Siergieja N. Kowalowa, szefa działu naukowego Instytutu Historii Wojskowej ministerstwa obrony, który na stronie resortu pisał niedawno, że wojna wybuchła z winy Warszawy, bo w 1939 r. nie chciała ona spełnić, jak to określił wojskowy uczony, "umiarkowanych" i"uzasadnionych" żądań, jakie Hitler stawiał Polakom. Media rosyjskie skrytykowały tezy Kowalowa, a przełożeni odcięli się od niego. Jednak, jak pisze w "Ogonioku" Speranski, podobne oceny wydarzeń sprzed 70 lat można spotkać w pracach wielu rosyjskich historyków.

W 2008 r. Aleksandr Usowski, historyk, wydał książkę "Brat mój, Kain". Abel to państwo stalinowskie, które 17 września 1939 r. zajęło połowę Polski, niedobrego Kaina. Usowski przekonuje, że Hitler chciał pokoju z Polską. Autor wyróżnia zdania, że Adolf Hitler nie był idiotą, krwawym maniakiem i mordercą. Po prostu budował swoje Niemcy. Według Usowskiego Niemcy przygotowywali się tylko do wojny obronnej, a Polska - do ofensywnej. A jeśli w piśmiennictwie powszechny jest inny punkt widzenia, to tylko dlatego, że zwycięzcy przypisali sobie prawo tworzenia własnego obrazu świata.

Złożywszy hołd hitlerowskiej "polityce pokojowej", Usowski mimochodem usprawiedliwia "wrześniowy pochód Armii Czerwonej na Polskę", który "zdaniem wszystkich obiektywnych historyków był naturalnym posunięciem Związku Radzieckiego" - opisuje treść "Brata mego, Kaina" Speranski. Usowski wyjaśnia także, dlaczego Warszawa doprowadziła do wojny - władze ani na milimetr nie chciały ustąpić Hitlerowi, bo były pod silnym wpływem społeczności żydowskiej w Polsce. Według Usowskiego Żydzi ponoszą winę także za Holocaust: "Antyniemiecka działalność organizacji żydowskich rozpoczęła się na długo przed wprowadzeniem w III Rzeszy ustaw antysemickich".

Niedawno książkę "Polska - pies łańcuchowy Zachodu" wydał inny znany rosyjski uczony Dmitrij Żukow. On też odpowiedzialnością za wybuch wojny obarcza Polskę, która nie chciała "uregulować problemu czysto niemieckiego Gdańska".

Zdaniem Żukowa zamordowanie polskich oficerów w Katyniu przez NKWD było w pełni uzasadnione, bo zabici to "nieprzejednani wrogowie" władzy radzieckiej.

Speranski pisze w "Ogonioku", że książki Usowskiego i Żukowa kupił w rządowej Akademii Gospodarki Narodowej. "Leżały na trzech stołach ustawionych tak, że nie można było ich nie zauważyć. Pełno było tam patriotycznej literatury. Znalazły się tam zapewne dlatego, by urzędnicy przyswoili sobie idee patriotyczne i kierowali się nimi w polityce" - tłumaczy Speranski.

*

53 proc. Rosjan odrzuca lipcową rezolucję Zgromadzenia Parlamentarnego OBWE, w której zrównano zbrodnie stalinizmu i nazizmu - wynika z sondażu Wszechrosyjskiego Ośrodka Badania Opinii Publicznej. Dokument przyjęty przez parlamentarzystów akceptuje tylko 11 proc. ankietowanych. "Rosjanie bronią Stalina jak ojczyzny" - tak dziennik "Kommiersant" zatytułował artykuł o tym sondażu.

Rosja szlachetna, Rosja stalinowska

"Przeszłość Rosji jest piękna, teraźniejszość wspaniała, a przyszłość lepsza niż najśmielsze wyobrażenie - zapewniał nie kto inny jak szef carskich żandarmów Mikołaja I hrabia Benkendorf. Słowa te zapadły w pamięć wielu rodzimym propagandzistom, politykom i nawet uczonym, którzy aktywnie fałszują naszą historię - jak im się wydaje - na korzyść ojczyzny" - pisał w przedrukowanym przez nas wczoraj tekście rosyjski publicysta Witalij Dymarski z rządowej "Rossijskiej Gaziety".

W Rosji toczy się spór między apologetami sowieckiej przeszłości a ludźmi gotowymi spojrzeć na nią inaczej. Ten spór odżywa przed 70. rocznicą wybuchu II wojny światowej. Opisywane obok książki Usakowa i Żukowa to przykład stalinowskiego podejścia do rosyjskiej historii.

Ale piętnujący je artykuł prof. Speranskiego w piśmie "Ogoniok" to dowód, że w tej samej Rosji są ludzie odważni i prawi.

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':