http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Świat >  Rosja

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Gazeta Wyborcza - Świat RSS

Test dla Moskwy

Tomasz Bielecki, Moskwa
2008-02-18, ostatnia aktualizacja 2008-02-17 18:34

Sprzeciw wobec niepodległości Kosowa to pierwszy poważny sprawdzian dla wracającej na międzynarodową scenę Rosji.

SERWISY
Rosyjskie elity traktują Kosowo jako symbol upokorzenia Rosji przez Zachód, który wykorzystał kilka lat jej słabości po rozpadzie ZSRR. Naloty NATO na Jugosławię, które przeprowadzono wbrew stanowisku Kremla, do dziś uchodzą w Moskwie za dowód na imperializm Ameryki i jej sojuszników, zwłaszcza że ich ofiarą padła prawosławna Serbia, którą z Rosjanami łączy długa historia wzajemnych sojuszy oraz silne więzi kulturalne.

- Obrona interesów Serbii to pierwsza próba sił prezydenta Putina w polityce międzynarodowej poza terytorium ZSRR. Teraz okaże się, czy ostre wypady Kremla przeciw Zachodowi to puste gadanie na potrzeby kampanii wyborczej, czy też Rosję rzeczywiście stać na obronę swego stanowiska - mówi Dmitrij Trenin z Moskiewskiego Centrum "Carnegie".

Kreml zdaje sobie sprawę, że nie stać go na globalną rywalizację z Waszyngtonem, lecz chce dowieść, że także poza obszarem poradzieckim istnieją konflikty, których nie da się uregulować bez udziału Moskwy.

- Na Kremlu sprawa Kosowa już teraz uchodzi za cezurę w rosyjskiej polityce międzynarodowej - mówi Fiodor Łukianow z pisma "Rossija w Głobalnoj Politikie". Sęk w tym, że Moskwa nie przedstawiła żadnego poważnego planu alternatywnego dla Bałkanów. Ale Moskwa od kilku lat straszyła, że niepodległe Kosowo może być precedensem m.in. dla prorosyjskiej Abchazji oraz Osetii Płd., czyli dwóch separatystycznych republik w prozachodniej Gruzji.

Choć obie republiki zapowiedziały wczoraj, że ponowią prośbę o uznanie ich niezależności przez Moskwę i ONZ, to - jak się wydaje - Rosja nie zamierza robić tego w bliskiej przyszłości. Niewykluczone, że wkrótce wniesie stosownie projekty o podziale Gruzji do Rady Bezpieczeństwa ONZ (bez szans na ich przyjęcie), ale przede wszystkim zwiększy pomoc dla Abchazów i Osetyńców oraz pogłębi ich integrację gospodarczą z Rosją.

Ponadto rosyjscy dyplomaci nie kryją nadziei, że sprzeciw kilku państw UE wobec niepodległości Kosowa może wzmocnić ich więzi z Rosją, co odpowiadałoby długoterminowym celom Kremla, czyli osłabianiu spójności polityki międzynarodowej UE.

Problem Kosowa mocno konsoliduje Rosjan, bo w tej sprawie nie ma wielkiej różnicy między zwolennikami i dużą częścią przeciwników prezydenta Putina. - Naloty na Belgrad były dla nas szokiem. Dla Rosjan Zachód stracił wtedy czyste oblicze - mówił niedawno Grigorij Jawliński, szef demokratycznej partii Jabłoko, a popularna wśród mocarstwowców prof. Jelena Guskowa z Rosyjskiej Akademii Nauk przekonuje, że Amerykanie traktują rozbijanie wieloetnicznej Jugosławii jako próbę generalną przed podobną operacją w Rosji.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Gazeta Wyborcza
Newsletter

Nie przegapisz żadnej wiadomości. Zamów codzienny newsletter z najnowszymi informacjami Gazety Wyborczej Zobacz przykład