http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rosja przeciw Putinowi (i "Generałowi Mrozowi")

Wacław Radziwinowicz
2012-02-04, ostatnia aktualizacja 2012-02-04 09:03

Demonstracja opozycji w Moskwie, 04.02.2012 r.
Demonstracja opozycji w Moskwie, 04.02.2012 r.
Fot. STRINGER REUTERS

W centrum mroźnej dziś Moskwy kolejna antyputinowska demonstracja pod hasłem "Za uczciwe wybory". Na ulicach miasta, mimo mrozu, zebrało się ponad 100 tysięcy osób. Wiec opozycji oficjalnie rozpoczął się o godzinie 11.00 czasu polskiego. Jego uczestnicy żądają dymisji Władimira Putina i żądają prawa do uczciwych wyborów. Zebrani mają białe balony, transparenty, a niektórzy maski Guya Fawkesa - symbol ruchu Anonymous.

Tłumy na demonstracji opozycji w Moskwie
Fot. Alexander Zemlianichenko AP
Tłumy na demonstracji opozycji w Moskwie
Demonstracja opozycji w Moskwie, 04.02.2012 r.
Fot. DENIS SINYAKOV REUTERS
Demonstracja opozycji w Moskwie, 04.02.2012 r.
To kolejna ważna próba i dla władz, i dla opozycji. Na Kremlu liczą na to, że fala protestów, która wysoko podniosła się w kraju, a szczególnie w stolicy po wyborach do Dumy 4 grudnia sfałszowanych, zdaniem przeciwników Władimira Putina, opada.

Generał Mróz pomoże Putinowi?

Dzień po wyborach na Czystyje Prudy wyszło około 8 tys. ludzi, by protestować przeciwko rzekomemu zwycięstwu w wyborach "partii władzy" Jedna Rosja. Wtedy demonstrantów rozpędziła policja, setki opozycjonistów zatrzymano. Moskwa odpowiedziała pięć dni później potężnym, największym od 20 lat wiecem na Placu Bołotnym, w którym wzięło udział co najmniej 40 tys. ludzi. W ten dzień policja zachowywała się już zupełnie inaczej. Nie przeszkadzała, lecz pomagała demonstrantom.

W kolejnym wiecu, zorganizowanym dwa tygodnie później na Prospekcie Sacharowa wzięło już udział około 100 tys. ludzi. ulicach, przy temperaturze minus 19.

Główny lekarz sanitarny kraju Giennadij Oniszczenko, który zawsze stawia diagnozy i proponuje terapię zgodną z linią aktualnej polityki Kremla (to on zakazał importu mięsa z Polski, wina z Gruzji, kiedy popsuła się nie nasza szynka czy gruzińskie trunki, lecz stosunki Moskwy z Warszawą czy Tbilisi), teraz przestrzega przed wychodzeniem na mróz. On nawet zaczął przekonywać, że przy niskiej temperaturze wódka nie rozgrzewa, a to twierdzenie w uszach Rosjan jest bluźnierstwem.

Być może władze się przeliczą. W ubiegłą niedzielę opozycja zorganizowała przedwiecową rozgrzewkę i wezwała swych zwolenników do udziału w "białym rajdzie samochodowym". W odpowiedzi na Sadowe Kolco, obwodnicę okalającą centrum Moskwy wyjechało około 3 tys. samochodów przyozdobionych białymi wstążkami, symbolem rosyjskiego protestu.

Putin się zużył

Dziś protestujący kolejny raz będą się domagać powtórzenia grudniowych wyborów parlamentarnych, ukarania winnych sfałszowania wyników głosowania.

Jednym z najważniejszych postulatów jest dymisja przewodniczącego Centralnej Komisji Wyborczej, Władimira Czurowa, człowieka podkreślającego swą bezgraniczną lojalność i oddanie Putinowi. W Moskwie powszechnie uważa się, że on narzucił pracy CKW regułę zwaną "pierwszą zasadą Czurowa" brzmiącą: - "Władimir Putin zawsze ma rację". Przy takim, jak Czurow, organizatorze głosowanie, argumentują opozycjoniści, zapowiedziane na 4 marca wybory prezydenckie, w których bierze udział dzisiejszy premier, uczciwe być nie mogą.

Najważniejszym i najsilniejszym motywem dzisiejszego buntu rosyjskiego jest jednak protest przeciwko nieuchronnemu, jak się dziś wydaje, powrotowi Putina na Kreml w wyniku marcowych wyborów głowy państwa. "Przywódca narodu" po dwóch czteroletnich kadencjach prezydenckich (2000-2008 r.) i kierowaniu rządem przez ostatnie cztery lata, zdaniem protestujących, "zużył się" i pozostając u władzy będzie tylko konserwował skostniały przeżarty korupcją i nepotyzmem porządek w kraju.

Uczestnikom wiecu na Prospekcie Sacharowa bardzo się spodobało hasło, które na transparencie wypisała młoda, ładna dziewczyna: - "Putinie, wiemy, że chcesz trzeci raz, ale nas boli głowa".

Pokolenie 21

Obserwatorzy życia społecznego w Rosji zastanawiają się, skąd ku ich zaskoczeniu wziął się dzisiejszy pokojowy rosyjski protest, kto w nim bierze udział.

Kierujący Fundacją Opinia Publiczna Aleksandr Osłon zwraca uwagę na to, że buntują się przede wszystkim mieszkańcy stolicy i innych wielkich miast "milionników", to znaczy takich, które liczą ponad 1 mln mieszkańców.

To ludzie młodzi, wykształceni, dobrze zarabiający, na co dzień posługujący się najnowszym sprzętem elektronicznym. Osłon nazywa ich "pokoleniem 21".

Ta generacja widzi swą życiową szansę w demokratyzacji ustroju państwa, w jego modernizacji. To obiecywał Rosjanom prezydent Dmitrij Miedwiediew. Po tym, jak okazało się, że nie on, lecz Putin będzie kandydatem obozu władzy na marcowych wyborach prezydenckich, "pokolenie 21" zrozumiało, że nadzieje na modernizację i demokratyzację okazały się złudne, a kraj czeka wzmocnienie putinowskiej "demokracji sterowanej" i "zastoj", czyli stagnacja.

Rosja zwycięska

Od wyborów do Dumy i początku wywołanych przez nie protestów mijają dziś równo dwa miesiące. Przez ten czas w Rosji zaszły ogromne zmiany. Władza pod naciskiem tysięcy ludzi wychodzących na manifestacje już poszła na ustępstwa, które na początku grudnia wydawały się absolutnie niemożliwe.

To, co w ostatnich tygodniach obiecali Miedwiediew i Putin, faktycznie oznacza demontaż konstrukcji skleconego przez dzisiejszego premiera systemu "demokracji sterowanej". Już latem mają być przywrócone wybory gubernatorów, które osiem lat temu zlikwidował Putin wprowadzając zasadę wyznaczania gospodarzy regionów przez Kreml. Ma być też bardzo uproszczona procedura tworzenia nowych partii politycznych. Teraz wystarczy, by wniosek o zarejestrowanie ugrupowania podpisało 500, a nie, jak to zdecydowano przy Putinie, 45 tys. obywateli. Przez ostatnie lata w Rosji nie zarejestrowano ani jednej partii, teraz pewnie pojawią się ich dziesiątki.

Zmieniła się także nieco polityka państwowych kanałów telewizyjnych. Na ekranie pojawili się opozycjoniści tacy jak Borys Niemcow, Władimir Ryżkow, Gari Kasparow, którzy przez ostatnie lata, jeśli istnieli dla telewizora" to tylko jako wcielenie absolutnego zła i wrogowie narodu.

Kontratak

Władza jednak nie tylko ustępuje. Przez miesiąc, jaki nas dzieli od wyborów, w całej Rosji będą przeprowadzane, proputinowskie, "antypomarańczowe" wiece. Zasada przyjęta przez ich organizatorów jest prosta. Chcą dowieść, że kiedy przeciw premierowi występuje rozkapryszona, syta i bogata moskiewska klasa średnia, murem za "przywódcą narodu" stoi prosty lud, a więc robotnicy, rolnicy, patrioci. Tę prowokowaną przez Kreml konfrontację w Rosji nazywają "watniki przeciw norkom". "Watniki" to watowane kufajki nakładane przez robotników, a "norki" to luksusowe futra demonstrujących w Moskwie burżujów. Mówi się też o przeciwstawieniu "właścicieli i-phonów", "amatorom szansonów" (lubiane na prowincji piosenki o życiu świata przestępczego).

Dziś na moskiewski marsz "Za uczciwe wybory" władza też odpowiada "antypomarańczowym" wiecem na Pokłonnej Górze, w monumentalnym parku poświęconym pamięci bohaterów wojny. Media moskiewskie od kilku dni informują o tym, że pracownicy szkół, szpitali i firm komunalnych są zmuszani do udziału w wiecu i wyrażania tam swego poparcia dla Putina.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 1
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':