http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rosja. Putin krytykuje rządy Putina

Wacław Radziwinowicz, Moskwa
2012-01-31, ostatnia aktualizacja 2012-01-31 08:50

Gigantyczna korupcja, chybione pomysły gospodarcze i brak konkurencyjności firm - tak wygląda rosyjska gospodarka oczami Władimira Putina znów starającego się o prezydenturę.

Władimir Putin odwiedził wczoraj zakłady produkcji wagonów w Tichwinie,
170 km na wschód od Petersburga
Fot. Alexei Nikolsky AP
Władimir Putin odwiedził wczoraj zakłady produkcji wagonów w Tichwinie, 170 km...
SERWISY
Obecny szef rządu i były prezydent w latach 2000-08, który w marcu zapewne ponownie stanie się głową państwa, opublikował wczoraj trzeci już w ostatnich tygodniach programowy artykuł - rym razem w biznesowym dzienniku "Wiedomosti".

Wiele z tego, co napisał Putin, przypomina to, co o jego polityce gospodarczej od dawna mówi opozycja. Premier pisze np., że Rosja "ponad ćwierć dochodu narodowego, pochodzącego z eksportu gazu, ropy, metali, drewna i innych surowców", próbowała przeznaczyć na włączenie się do światowej rywalizacji o rynki sprzedaży. W tym celu stworzyła potężne państwowe korporacje, takie jak np. Rostechnologia (426 fabryk, przede wszystkim zbrojeniowych) czy Rosatom (właściciel elektrowni jądrowych).

Te molochy "ani nie stały się konkurencyjnymi na globalnym rynku, ani ich kapitalizacja nie wzrosła, ani nawet nie przynoszą stałych zysków" - przyznaje Putin. Nie dodaje tylko, że te giganty powstały z jego inicjatywy i że rządzą nimi jego bliscy koledzy.

Premier ocenia, że "klimat biznesowy w Federacji Rosyjskiej, atrakcyjność jej rynku dla inwestycji długofalowych są wciąż niezadowalające", choć w ostatnich latach "z inicjatywy prezydenta Dmitrija Miedwiediewa zainicjowaliśmy szereg reform zmierzających do poprawy warunków działania biznesu. Zauważalne zmiany jednak na razie nie nastąpiły".

Za główną przeszkodę, która nie pozwala gospodarce Rosji pokonać narkotycznej zależności od eksportu surowców i modernizować się, Putin wskazał korupcję, którą nazywa "systemową". Tłumaczy, że praca funkcjonariuszy państwowych nie jest kontrolowana przez społeczeństwo, a przedsiębiorcy w tych warunkach ignorują prawo, bo ważniejsze dla nich jest kupienie sobie urzędników patronujących biznesowi i pomagających zlikwidować konkurentów za pomocą podatków czy sądów.

"Musimy zmienić samo państwo, władzę wykonawczą i sądowniczą w Rosji; zdemontować represyjne spoiwo organów policyjnych, śledczych, prokuratorskich i sądowniczych; usunąć z prawa karnego wszystkie pozostałości radzieckiej świadomości prawnej, wszystkie przepisy pozwalające na przekształcenie sporu gospodarczego w sprawę karną przeciwko jednemu z uczestników" - wskazuje Putin.

Premier zapewnił, że jego kraj po takich zmianach "powinien zająć znaczące miejsce w międzynarodowym podziale pracy nie tylko jako dostawca surowców i nośników energii, lecz także jako posiadacz najnowocześniejszych technologii w co najmniej kilku działach". Powinny to być m.in.: energetyka atomowa, technologie kosmiczne, przemysł farmaceutyczny, chemiczny i lotniczy, ale też informatyka i nanotechnologie.

Szef rządu zapowiedział ograniczenie roli państwa w gospodarce i zapewnił, że gotowe są programy prywatyzacji wielkich koncernów. O tym, jak miałoby to przebiegać, jednak nie napisał.

- Zapoznałem się z tekstem i nasuwa mi się pytanie: Gdzie przez ostatnie 12 lat był autor i czym się zajmował? Czy to nie pod jego rządami skala korupcji w Rosji doszła do niespotykanego w krajach cywilizowanych poziomu? - mówi "Gazecie" znany ekonomista Władysław Inoziemcew.

W komentarzu na stronie internetowej "Wiedomosti" napisał zaś: "Okazuje się, że autor artykułu, niejaki Władimir Putin, kandydat na prezydenta z ramienia partii Jedna Rosja, wydaje wyrok na innego Władimira Putina, kiedyś prezydenta, dziś premiera i przywódcy rządzącej od 12 lat partii, a przy tym nie dostrzega związku między wieloma wydarzeniami, do jakich doszło w czasie rządów tamtych wcześniejszych Putinów. To chyba przypomina rozdwojenie jaźni".

- Putin nie powinien występować publicznie w takim stylu, ale powinien przede wszystkim zdać społeczeństwu relację z tego, co mu nie wyszło, i wytłumaczyć dlaczego - podkreśla Jewgienij Gontmacher, jeden z szefów związanego z Miedwiediewem Instytutu Rozwoju Współczesnego.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':