http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Pięciu kandydatów na prezydenta Rosji

Wacław Radziwinowicz, Moskwa
2012-01-27, ostatnia aktualizacja 2012-01-28 11:23

Centralna Komisja Wyborcza odmówiła w piątek zarejestrowania demokraty Grigorija Jawlińskiego i gubernatora obwodu irkuckiego Dmitrija Mieziencewa jako kandydatów w wyborach prezydenckich. Lista pretendujących do tytułu przywódcy Rosji jest więc już zamknięta - składa się z pięciu nazwisk.

Szef partii Jabłoko - Grigorij Jawliński
Fot. Leonid Lebedev AP
Szef partii Jabłoko - Grigorij Jawliński
4 marca o prezydenturę walczyć będzie czterech polityków wysuniętych przez partie reprezentowane w Dumie i jeden spoza.

Kandydatem "partii władzy" Jedna Rosja jest faworyt wyścigu, dobiegający sześćdziesiątki premier Władimir Putin. On faktycznie rządzi krajem od ponad 12 lat - przez dwie czteroletnie kadencje prezydenckie, a potem jako szef rządu i "starszy" członek kierującego krajem tandemu złożonego z premiera i prezydenta Dmitrija Miedwiediewa.

Tradycyjnie jego konkurentem będzie przywódca Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej, 68-letni Giennadij Ziuganow. Kandyduje już po raz czwarty. Ponieważ zawsze zajmował drugie miejsce, nazywany bywa "towarzyszem cieniem". Najbliżej wygranej był w 1996 r., kiedy przeszedł do drugiej tury - przegrał z ubiegającym się o drugą kadencję Borysem Jelcynem.

Ugrupowanie nacjonalistyczne - choć noszące w pełni cywilizowaną nazwę Liberalno-Demokratyczna Partia Rosji - też po raz czwarty wystawia swego przywódcę, 66-letniego Władimira Żyrinowskiego.

59-letni Siergiej Mironow reprezentuje stworzoną przez Kreml sześć lat temu, z założenia socjaldemokratyczną partię Sprawiedliwa Rosja, która miała przeciągnąć na stronę obozu władzy tradycyjny elektorat komunistów. On też już raz, w 2004 r., ubiegał się o prezydenturę, występując w groteskowej roli. Tłumaczył wyborcom, że kandyduje tylko po to, by pomóc starającemu się o drugą kadencję prezydentowi Putinowi. Gdy w ubiegłym roku usunięto go ze stanowiska marszałka Rady Federacji, czyli rosyjskiego senatu, stał się politykiem opozycyjnym i teraz stale krytykuje władze Rosji, choć nazwiska Putin nigdy przy tym nie używa.

Jedynym pozbawionym poparcia partii reprezentowanej w Dumie i jedynym debiutantem w walce o prezydenturę jest uważany za playboya 47-letni miliarder Michaił Prochorow. Zapewnia, że jest kandydatem niezależnym, ale wielu obserwatorów uważa go za "projekt Kremla", któremu władza dała zadanie: przyciągnąć do wyborów liberalnie nastawioną część elektoratu.

Według sondaży faworytem jest Putin. Badania przeprowadzone tydzień temu przez prestiżowy moskiewski Ośrodek Jurija Lewady pokazały, że chce nań głosować 62 proc. wyborców. Za nim jak zwykle byłby Ziuganow (15 proc.), na trzecim miejscu Żyrinowski (9), na czwartym szybko zyskujący poparcie Prochorow (6), a na piątym Mironow (5).

Taki wynik gwarantowałby premierowi wygraną już w pierwszej turze. Ale to nie jest pewne. Bo kiedy w tym samym sondażu pytanie o preferencje wyborcze socjolodzy sformułowali nieco inaczej, chęć głosowania na Putina wyraziło tylko 37 proc. ankietowanych.

W piątek CKW ostatecznie odmówiła zarejestrowania jako kandydatów na prezydenta przywódcy demokratycznej partii Jabłoko Grigorija Jawlińskiego i gubernatora Dmitrija Mieziencewa, którzy - tak jak Prochorow niepopierani przez ugrupowania parlamentarne - musieli zebrać 2 mln podpisów. Komisja, zweryfikowawszy po 400 tys. podpisów, zakwestionowała co czwarty. Mieziencew zgodził się z werdyktem. Jawliński i jego zwolennicy uważają, że to decyzja polityczna.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':