http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Pieśni wolności czy nienawiści

Wojciech Jagielski, Johanesburg
2011-05-17, ostatnia aktualizacja 2011-05-17 16:38

Czy stara, partyzancka pieśń wyzwoleńcza może być dziś podżeganiem do rasowej nienawiści? Rozstrzygnięcia w tej sprawie podjął się sąd w Republice Południowej Afryki, a jego wyrok wyznaczy także granice wolności słowa w tym kraju

Rzecz dotyczy śpiewanej po zulusku pieśni "Ayesab'amagwala" - "Boją się tylko tchórze", którą zwolennicy rządzącego dziś Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC) śpiewali, gdy krajem władali biali Afrykanerzy, a panującym ustrojem był apartheid, system rasowej segregacji.

W pieśni o tchórzach padają słowa "dubul'ibhunu, dubula, dubula" - "strzelaj do Bura". Burami nazywa się Afrykanerów, potomków pierwszych białych osadników, którzy przybyli na południe Afryki w XVII w. W języku afrykanerskim "Bur" oznacza chłopa - uprawą ziemi i hodowlą zajmowała się większość Afrykanerów. Z czasem Burami zaczęli nazywać się tylko ci spośród osadników, którzy mieszanie ras uważali za grzech i którzy pragnęli żyć we własnych, niepodległych republikach Transwalu i Oranii, tocząc o to krwawe wojny z Brytyjczykami, rywalami do panowania nad południem Afryki. Afrykanerami nazywali Burowie swoich rodaków z wielkich miast, bardziej światowych, nastawionych na zysk i pogodzonych z panowaniem Brytyjczyków.

Apartheid był politycznym triumfem Burów, którzy po II wojnie światowej odebrali Brytyjczykom władzę i sprawowali ją przez następne pół wieku, aż do pierwszych wolnych wyborów w 1994 r., które wyniosły do władzy czarny rząd i zakończyły epokę białego panowania w Afryce.

"Ayesab'amagwala" to jedna z pieśni buntu czarnych w państwie apartheidu. Zakazane przez białe władze jako nawołujące do rebelii śpiewane były na nielegalnych wiecach i pogrzebach. Do najbardziej znanych należy pieśń "Nkosi, sikelele Afrika" - "Boże, pobłogosław Afrykę", będąca dziś hymnem Republiki Południowej Afryki.

Ukochaną pieśnią obecnego prezydenta Jacoba Zumy była "Awuleth umshini wami" - "Dajcie mi tylko mój karabin maszynowy". Śpiewał ją podczas zwycięskiej kampanii wyborczej w 2009 r.

Pieśń "Boją się tylko tchórze" stała się sławna dopiero 15 lat po upadku apartheidu za sprawą Juliusa Malemy. Gdy Nelson Mandela przejmował władzę od białych, Malema był dzieckiem. Dziś 30-letni mężczyzna należy do najbardziej znanych i kontrowersyjnych polityków. Przewodząc Lidze Młodzieżowej ANC, pomógł Zumie rozgromić partyjnych wrogów i zostać prezydentem. Początkowo uważano go jedynie za oręż Zumy, który wykorzystywał populistę i skandalistę Malemę do wykańczania nieprzyjaciół i pacyfikowania gniewu czarnych obywateli niezadowolonych z korupcji i niekompetencji władz, a także biedy, w jakiej wciąż żyją.

Malema wściekle atakuje opozycję i dziennikarzy, partyjnych liberałów i komunistów, nawołuje do nacjonalizacji ziemi, fabryk i kopalń. Stroi się w piórka afrykańskiego nacjonalisty i obrońcy uciśnionych, a sam pławi się w dostatkach. W Johannesburgu można usłyszeć, że zasmakowawszy we władzy i sławie, przymierza się do prezydentury. Nawet jego wrogowie w ANC przyznają, że jeśli sytuacja w kraju będzie się pogarszać, demagogia Malemy może mu zyskiwać coraz więcej zwolenników wśród rozczarowanej czarnej biedoty.

Na niechęć białych mieszkańców RPA (10 proc. ludności) Malema zasłużył nie tylko poglądami na politykę i życie, ale także tym, że z pieśni o strzelaniu do Burów uczynił swój polityczny hymn. Już przed rokiem biali pozwali go do sądu za to, że nawołuje do rasowej nienawiści i że pod wpływem śpiewanej przez niego pieśni czarna biedota morduje białych farmerów. Od 1994 r. zginęło ich w RPA prawie 2 tys. - sto razy więcej niż w Zimbabwe, gdzie rząd wywłaszczył białe farmy, a przeciwko opornym posłał bojówki rządzącej partii.

Sąd pierwszej instancji przyznał, że pieśń Malemy nawołuje do nienawiści, i zabronił mu ją śpiewać. Za partyjnym towarzyszem murem stanęli przywódcy ANC, twierdząc, że zakazana piosenka jest powstańczym dziedzictwem, a wyrok obraża wszystkich, którzy walczyli z apartheidem. Rozpoczęła się licytacja sądowych apelacji i odwołań.

W poniedziałek podczas kolejnej rozprawy sąd w Johanesburgu potwierdził, że pieśń wzywa do nienawiści; ANC zapowiada złożenie kolejnej apelacji.

W spór został wciągnięty nawet Bono ze słynnej irlandzkiej grupy U2, która w lutym zjechała z koncertami do Kapsztadu i Johannesburga. Zagadnięty przez dziennikarzy o pieśń "Boją się tylko tchórze", odparł, że uważa ją za ludową pieśń buntu i że jako chłopak też śpiewał pieśni wychwalające walkę zbrojną z Anglikami. Ale widząc oburzenie Afrykanerów, wyjaśniał, że pieśni te miały swoje miejsce i czas, ale głupotą jest śpiewać je dziś wyrwane z kontekstu.

Stając w maju ponownie przez sądem w Johannesburgu, Malema przekonywał, że słów pieśni nie należy brać dosłownie i że wzywała ona nie do walki z Burami czy białymi, lecz tyranią apartheidu. - Owszem, jestem przywódcą, ale ludzie słuchają, gdy mówię im, co mają robić, a nie gdy śpiewam - odpierał zarzuty.

Wtórowali mu kongresowi notable. Derek Hanekom, minister nauki i wynalazków, Afrykaner, dowodził, że nie wstąpiłby do ANC, gdy ten nawoływał do mordowania Afrykanerów. A sekretarz generalny ANC Gwede Mantashe namawiał do zgody i rozstrzygnięcia sporu poza sądem. - Tak jak porozumieliśmy się co do likwidacji apartheidu - podkreślał.

Malema, na sali rozpraw potulny jak baranek, przemawiał potem przed sądem do zwolenników z rodzinnej prowincji Limpopo. A wtedy przybierał dawną postać. - Tu odbywa się sąd nie nad naszą pieśnią, lecz nad naszą rewolucją - wołał. - Tak naprawdę biali nie boją się pieśni, ale tego, że odbierzemy im ziemię, fabryki i kopalnie.

Na koniec wieców intonował pieśń "Boją się tylko tchórze", ale zamiast słów "strzelaj do Bura", śpiewał "ucałuj Bura". Udawał przy tym na migi strzelanie z karabinu maszynowego.

Kilka lat temu podobną burzę wywołała pieśń afrykanerskiego piosenkarza folkowego Boka van Blerka. Ballada "De la Rey" opowiada o burskich wojnach o niepodległość, obozach koncentracyjnych, palonych farmach i tęsknocie partyzantów za jednym z wodzów powstania, gen. Jacobusem De la Reyem.

"De la Rey! De la Rey! Czy przybędziesz znów, by poprowadzić Burów do walki? Za tobą staniemy jak jeden mąż" - śpiewał van Blerk, a jego koncerty przeradzały się w patriotyczne wiece Afrykanerów rozczarowanych swoją sytuacją w rządzonym przez czarnych kraju. Ballada była śpiewana jak hymn, a przed sceną powiewały stare flagi rasistowskiej RPA i burskich republik. Zaniepokojony rząd ostrzegł piosenkarza, że jego ballada może zostać zawłaszczona przez ludzi nawołujących do zdrady, buntu i przemocy. Śpiewania piosenki zakazano podczas meczów rugby, ukochanego sportu Afrykanerów, rozgrywanych na stadionie Loftus w Pretorii.

Z odsieczą van Blerkowi (jak dziś Malemie) przyszedł Zuma, wtedy jeszcze walczący o prezydenturę. - Każdy może śpiewać, o czym chce - przekonywał.

Przez wiele lat po upadku apartheidu biali obywatele RPA nie śpiewali pierwszej części hymnu, pieśni "Nkosi sikele Afrika", a czarni milkli przy drugiej - starym, afrykanerskim hymnie "Die Stem". W odpowiedzi na pieśń Malemy młodzi Burowie w transwalskich barach zaczęli śpiewać przy piwie "Burn the Shack, Kill the Black" - "Spal chatę, zabij czarnego".

- Tu idzie o symbole - uważa dr Wally Serote, weteran walki z apartheidem i poeta. - Spieramy się o nazwy ulic, o pomniki, spieraliśmy się o barwy państwowej flagi i o nowy hymn. Nie staliśmy się zgodnym Ludem Tęczy. Nie potrafimy uporać się z naszą przeszłością, w której nie wszystko było piękne, ale i nie wszystko złe.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':