http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Alan Garcia wraca do władzy w Peru

Maciej Stasiński
2006-06-06, ostatnia aktualizacja 2006-06-05 17:09

Jego zwycięstwo oznacza, że kraj nie dołączy do osi Kuba - Wenezuela - Boliwia

W niedzielnej drugiej turze wyborów Garcia wygrał wyraźnie - o prawie 10 proc., czyli ponad 1 mln głosów, z Ollantą Humalą. Został ponownie prezydentem kraju, którym rządził już w latach 1985-1990 i z którego ścigany za korupcję przez swojego następcę Alberto Fujimoriego musiał uchodzić do Kolumbii. Wrócił do Peru po obaleniu bandyckich rządów Fujimoriego w 2000 r.

Na wieść o zwycięstwa Garcii wielu jego rodaków oraz zagranicznych mężów stanu odetchnęło z ulgą, wśród nich liczni jego dawni przeciwnicy, którzy z podobną ulgą witali jego odejście od władzy. Wówczas ulgę sprawiało to, że odchodził fatalny prezydent, dziś zaś to, że władzy nie obejmie ktoś jeszcze gorszy niż Garcia 20 lat temu.

Większość Peruwiańczyków uznała bowiem, że największym złem dla kraju byłoby wyborcze zwycięstwo byłego wojskowego, skrajnego nacjonalisty indiańskiego i populisty Ollanty Humali. To ulubieniec wenezuelskiego prezydenta Hugo Chaveza, patrona wszelkiego skrajnego populizmu w Ameryce Łacińskiej.

Sam Garcia w ostatnich dniach kampanii stanął na czele ruchu sprzeciwu wobec bezceremonialnego wtrącania się Chaveza w wybory. Chavez otwarcie popierał Humalę i groził, że Wenezuela zerwie stosunki dyplomatyczne z Peru, jeśli zwycięży Alan Garcia.

Wyzywany od "złodziei" i "sprzedawczyków" Garcia nie pozostawał dłużny Chavezowi, którego mianował "naftowym satrapą" i "karaibskim królewiątkiem". Już po zwycięstwie zaś wyraźnie rozluźniony wygłosił długą diatrybę przeciw Chavezowi. - Peru dało odpór wysiłkom pana Chaveza, by nas zaprząc do jego strategii ekspansji modelu rządów militarystycznych i zacofanych, które usiłuje narzucić w całej Ameryce Łacińskiej - mówił.

Chavez, pupil Fidela Castro, od lat dąży do podważenia liberalnej demokracji i gospodarki w regionie i ustanowienia "socjalizmu XXI wieku". Starał się, by rządzone przez Humalę Peru dołączyło do "osi dobra", jak nazywa Chavez koalicję Kuby, Wenezueli i Boliwii, których reżimy wierzą, że liberalizm, własność prywatna, obcy kapitał i amerykański imperializm są naturalnymi wrogami ludów Ameryki Łacińskiej.

Przez ostatnie lata Garcia jako przywódca partii lewicy APRA (Alianza del Pueblo Revolucionario Americano) był przeciwnikiem liberalnego prezydenta Alejandro Toledo. Jednocześnie przekonywał, że pojął własne błędy i jako socjaldemokrata rozumie, że dążenie do społecznej sprawiedliwości trzeba godzić z wolnym rynkiem i własnością prywatną. W Peru ponad połowa obywateli żyje w biedzie, której na razie nie łagodzi prawie 5-procentowy wzrost gospodarczy.

Garcia wielu przekonał - także dzięki sławnemu w całym kraju krasomówstwu. Wielu innych nie dowierzało, wciąż pamiętając jak 35-letni najmłodszy prezydent kontynentu odmawiał za swoich pierwszych rządów spłaty zagranicznych długów Peru, nacjonalizował banki, a ludziom obiecywał gruszki na wierzbie. Jednocześnie dał armii wolną rękę w zwalczaniu lewackiego terrorystycznego Świetlanego Szlaku czy zapoczątkował wojnę domową, w wyniku której przez dziesięć lat do 1992 r. zginęło ponad 70 tys. biednych wieśniaków.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Whitney Houston nie żyje

Mariah Carey, Alicia Keys, Rihanna, Justin Bieber - największe gwiazdy muzyki mówią dziś i piszą, że Whitney Houston była dla nich wzorem i inspiracją