Trzynastu budowlańców, głównie z Pomorza, znalazło jesienią pracę w firmie Exact pod Bergen w Norwegii. Nie dostali pieniędzy za trzy miesiące. Nie mieli co jeść i za co wrócić. W połowie grudnia norweska telewizja i prasa zamieściły relacje o ich losach. Dziennik "Bergens Tidende" 15 grudnia pisał o Polakach: "mieli zabezpieczyć swoim rodzinom dostatnie święta Bożego Narodzenia, a teraz siedzą załamani bez pieniędzy w Bergen".
- Wstydzimy się, że w naszym bogatym kraju zdarzają się takie rzeczy - mówili norweskim dziennikarzom związkowcy z organizacji Unionen Fagforening, którzy otoczyli Polaków opieką. UF otworzył konto, na które można było wpłacać pieniądze dla Polaków. Do tej chwili zebrano 300 tys. koron (140 tys. zł). To nie tylko gotówka, ale także prezenty oraz bilety powrotne do Polski. Zbiórka trwa, choć polska ekipa budowlana już wyjechała z Bergen. Na pożegnanie do ich autokaru weszła jeszcze Norweżka, która nie przedstawiając się wręczyła każdemu Polakowi po kopercie. W środku były pieniądze, które podzieliła biorąc pod uwagę liczbę dzieci obdarowanych.
W środę rano budowlańcy mają dopłynąć do Gdyni. Tu czeka ich kolejna miła niespodzianka. Do trójmiejskiej redakcji "Gazety" zadzwoniła we wtorek Eleonora Szałucha z Gdyni: - Mój przyjaciel z Norwegii uważa, że nie wypłacenie wynagrodzeń tym ludziom było hańbiące dla jego kraju. Dlatego dla każdego z Polaków przygotował prezent świąteczny, po 1000 koron (420 zł).
Darczyńcą jest Erwin Goerlitz, który tłumaczy:
- Co roku wpłacałem ok. 20 tys. koron na Czerwony Krzyż i Armię Zbawienia. Gdy dowiedziałem się, jak dużo zarabiają prezesi tych organizacji, postanowiłem pomagać bez pośredników. O losie Polaków dowiedziałem się z telewizji i zdecydowałem się obdarować właśnie ich.
Udało nam się ustalić nazwiska trzynastu wracających. Zadzwoniliśmy do rodzin z dobrą nowiną:
- Mąż wyjechał w październiku, musiałam pożyczać, aby starczyło na życie - mówi Ewa Wryszak, żona jednego z robotników. - Nie wiem, co byśmy zrobili, gdyby wrócił bez pieniędzy. Dziękuję wszystkim Norwegom, pieniądze od nich uratują nam święta.
Źródło: Gazeta Wyborcza