http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polscy kosmici podbili Berlin

Bartosz T. Wieliński, Berlin
2011-03-08, ostatnia aktualizacja 2011-03-09 22:50

Taki kosmita będzie promował w Berlinie Polskę jako kraj atrakcji turystycznych
Taki kosmita będzie promował w Berlinie Polskę jako kraj atrakcji turystycznych

Chciałbym, aby Polska robiła na ludziach takie wrażenie, jak komputerowe filmy o jej atrakcjach, które pokazano na targach turystycznych w Berlinie

Polskie hostessy na ITB
Fot. FABRIZIO BENSCH REUTERS
Polskie hostessy na ITB
Taki kosmita będzie promował w Berlinie Polskę jako kraj atrakcji turystycznych
Taki kosmita będzie promował w Berlinie Polskę jako kraj atrakcji...
- Czegoś takiego jeszcze nie widziałem - mówił dziennikarz z USA, ściągając okulary do oglądania trójwymiarowych filmów. Chwilę wcześniej na wielkim ekranie kilka komputerowych animacji i pokaz nowoczesnego tańca. W ten sposób Polska prezentowała się na otwarciu ITB - berlińskich targów turystycznych. To największa tego typu impreza na świecie, na których w tym roku Polska ma status gościa honorowego.

Trzeba przyznać, że Polska Organizacja Turystyczna odwaliła kawał dobrej roboty. Ale nie miała wyboru. W tym roku przez targi przewinie się prawie 200 tys. ludzi. Tuż przed prezydencją i Euro 2012 w świat po prostu nie mogła pójść wiadomość, że Polska znowu dała plamę.

Być może dlatego Polska w tym roku zaryzykowała i postawiła na niekonwencjonalną promocję. Zamiast bocianów promują nas kosmici, w Berlinie wszechobecni na plakatach, a także w realu - jako wielkie figury rozsiane po centrum Berlina. W jednym z filmów opisano ich historię. Przylecieli na ziemię polować na białe niedźwiedzie. Byli przekonani, że znajdą je w Polsce (wszak taki jest stereotyp). Przemierzyli Polskę wzdłuż i wszerz, bawili się, zwiedzali zabytki, uprawiali sporty. Misja się nie powiodła, bo jedyny niedźwiedź, jakiego spotkali to przebieraniec na Krupówkach. Ale przy okazji odkryli wspaniały i atrakcyjny kraj. To samo czeka turystów, którzy zdecydują się zawitać do Polski .

Zanim kilka tysięcy gości zgromadzonych w berlińskim centrum kongresowym ICC zobaczyło animacje przygotowane przez nominowanego do Oscara Tomasza Bagińskiego, na scenie pojawił się Lech Wałęsa. Od razu zebrał owację - na świecie, w odróżnieniu od Polski, przywódca strajku w gdańskiej stoczni to symbol. - Jakie miejsce w Polsce by pan polecił - pytała go prowadząca imprezę Monika Richardson.

- Pan Bóg nie dał Polsce po równo. Niech ludzie jeżdżą po Polsce , oglądają, porównują - odpowiadał wymijająco.

- A tak poza protokołem? - naciskała dziennikarka.

- Gdańsk. Tam poznałem moją żonę, tam żyją moje dzieci - mówił były prezydent.

A potem widzowie założyli okulary. Najpierw zobaczyli trójwymiarowy film o polskich atrakcjach turystycznych. Przypominał niesamowitą akwarelę, która nieustannie się malowała. Z mazurskich krajobrazów przechodziła w panoramę Krakowa, z Gdańska obraz przenosił się w Tatry.

W drugim filmie, poświęconym finałom EURO 2012, wojownik walczył z cieniem - a po każdym jego ruchu powstawał nowy element wielkiego stadionu. W końcu wojownik przemienił się w piłkarza w biało-czerwonym stroju i orzełkiem na piersi.

Kolejny film poświęcony był polskiej kulturze sztuce. Znowu pojawili się w nim kosmici i motywy z kurpiowskich wycinanek.

Ale serca widzów podbił pokaz tańca zespołu Volt (w choreografii Agustina Egurroli). Tancerze udowodnili, że w nowoczesny taniec można wplatać motywy tańca ludowego, a całość łączyć z komputerowymi animacjami. Bo na ekranie za tancerzami dokładnie to samo tańczyły animowane postacie. Połączenie dało niesamowity efekt, nagrodzony przez widzów długą owacją.

Przeczytaj też tekst: "'Ty polski bocianie zacofany'' - komentarz Adama Wajraka



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    162 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':