To możliwe. W zeszłą niedzielę w pierwszej turze wyborów na popieranego przez SDP burmistrza stolicy Brandenburgii Janna Jacoba głosowało 41 proc. wyborców, a na Scharfenberga, którego wystawiła postkomunistyczna Lewica, aż 33 proc.
O tym, że kandydat postkomunistów ma spore szanse na zwycięstwo, świadczy niska jak na
Niemcy 45-proc. frekwencja, która z reguły sprzyja postkomunistom. A także poprzednie wybory. Osiem lat temu Scharfenberg przegrał w drugiej turze z Jacobem jedynie o 122 głosy.
Wówczas wyborcy nie znali jednak przeszłości polityka Lewicy.
W 1978 r. Scharfenberg został tajnym współpracownikiem enerdowskiej bezpieki Stasi. Pod pseudonimem "Hans-Jürgen" donosił najpierw na sąsiadów i znajomych, a potem jako student i pracownik poczdamskiej Akademii Nauk Państwowych i Prawnych na kolegów. Oficerowie prowadzący byli zachwyceni jego gorliwością i rzetelnością. Informował m.in. o sąsiadach, którzy chcieli wyjechać na Zachód (proponował, by władze NRD takich ludzi zwalczały). Donosił też na kolegów, u których zauważył "skłonności homoseksualne" lub "rozwiązłość, która prowadziła do ekscesów z kobietami". W sumie napisał 300 stron meldunków.
Po zjednoczeniu Scharfenberg długo wypierał się współpracy z bezpieką i dopiero w 1995 r. lakonicznie przyznał się, odmawiając szczegółów. Kilka lat temu odkryli je jednak naukowcy przeglądający jego kartotekę w Instytucie Gaucka, gdzie zgromadzone są archiwa Stasi.
Karierze Scharfenberga to nie zaszkodziło, bo po zjednoczeniu Niemiec agenci Stasi nie mogli pracować tylko jako urzędnicy, policjanci czy nauczyciele. Mogą brać udział w polityce i startować w wyborach.
- Wierzę, że większość mieszkańców nie będzie chciała szpicla Stasi za burmistrza - mówi burmistrz Jacob. A politycy CDU przestrzegają, że wybór byłego agenta zniszczy reputację Poczdamu, jednego z nielicznych miast byłego NRD, które kwitnie.
Przeciwnicy Scharfenberga regularnie demonstrują, a na jego plakatach nazwę jego partii zaklejają słowem "Stasi". Sam kandydat o swojej przeszłości nie mówi. Związana z Lewicą gazeta "Neues Deutschland" (organ partii komunistycznej w NRD) pisze o kandydacie z uznaniem.
Na wschodnioniemieckiej prowincji zdemaskowano już kilku burmistrzów, którzy współpracowali ze Stasi, i wszystkich w atmosferze skandalu odwoływano z urzędu. Nie zdarzyło się jednak, by były agent walczył o fotel burmistrza, i to tak dużego miasta jak Poczdam.
Sprawa jest tym bardziej bulwersująca, bo w Brandenburgii od roku SPD rządzi w koalicji z Lewicą stojącą murem za Scharfenbergiem. Partia ta jest od lat oskarżana o to, że gloryfikuje czasy NRD i nie rozlicza członków ze współpracy z bezpieką.