- Że też Biskupski związał się z takimi ludźmi w Polsce. Przecież tacy sami dewoci chcieli go pogonić z naszego miasta - mówi Michael Hofmann, szef redakcji lokalnego wydania "Offenbach Post" w Seligenstadt, 20-tysięcznym miasteczku pod Frankfurtem nad Menem. Poszło o kontrowersje wokół Chrystusa Wszystkich Ofiar. Pomnik 11 lat temu odsłonięto przed kościołem św. Marii.
- Na uroczystość przyjechała
policja, bo bano się rozróby. Wcześniej, gdy pokazaliśmy ludziom projekt pomnika, w Seligenstadt wielu wpadło w szał. O pomniku Biskupskiego mówili, że to profanacja. Pamiętam dziesiątki listów z protestami - wspomina Hofmann.
Na pomniku w Seligenstadt próżno szukać dłoni - ulubionego motywu Biskupskiego. Artysta wplótł je m.in. w pomnik-kanał przy Prostej w Warszawie upamiętniający miejsce, gdzie Żydzi z getta wychodzili na stronę aryjską. Albo pomnik
Jana Pawła II w Dukli, gdzie dłonie wręcz oblepiają krzyż. Z kolei przed Pałacem Prezydenckim na miejscu krzyża zamierza ustawić obelisk złożony z 96 dłoni. Miałoby to symbolizować 96 ofiar katastrofy smoleńskiej.
Natomiast rzeźba w Seligenstadt przedstawia szubienicę wykonaną z torów kolejowych. Wisi na niej nagi Chrystus. Rozłożone ramiona oderwano od ciała. Sam korpus przymocowano do belki na drutach. Gdy wieje wiatr, ciało się porusza, jakby Chrystus był wisielcem. Biskupski pomnik zadedykował "ofiarom wojny, przemocy i terroru". Pod nim umieścił napis: "Prawda jest naga. Żadna wojna nie jest sprawiedliwa. Sprawiedliwy jest tylko pokój".
- Robiliśmy wówczas duży wywiad z Biskupskim. Broniąc się przed zarzutami, nigdy nie użył argumentów o wolności sztuki. Tłumaczył się raczej religijnie, że człowiek jest nagi, więc gdy Bóg stał się człowiekiem, to i Bóg stał się nagi - opisuje Hofmann z "Offenbach Post".
Mieszkańców oburzało jednak nie tylko to, że Chrystus był nagi, ale też to, że na pomniku widać też członek. - Byłem na jego odsłonięciu. Pamiętam, jak Biskupski długo tłumaczył, dlaczego się na to zdecydował. Przypominało to wykład z anatomii. Rzeźbiarz opisywał, że tak wygląda ciało człowieka, który zmarł w wyniku powieszenia, a pomnik ma pokazać śmierć Chrystusa w sposób naturalistyczny - wspomina Tomasz Wołek, dziennikarz, były naczelny "Życia Warszawy" i "Życia".
Sam rzeźbiarz tamten spór opisuje zdawkowo. - To nawiązanie do Auschwitz. Rzeźbę w Seligenstadt zatwierdził ówczesny przewodniczący niemieckiego Episkopatu kard. Karl Lehman. A także konserwatywne niemieckie społeczeństwo, jestem tam regularnie zapraszany na spotkania z młodzieżą - podkreśla Biskupski.
Gdy pytamy go o nagość Chrystusa, mówi: - To symbol człowieka. Proszę porozmawiać z teologami o samym ukrzyżowaniu.
W samym Seligenstadt po 11 latach sprawa ucichła. - Może ludzie się już przyzwyczaili? Wie pan, jak to jest. Człowiek uważnie przygląda się tylko raz, a potem już obojętnie przechodzi - mówi sekretarka parafii św. Marii. Pod pomnikiem odbywają się nabożeństwa i procesje.
Rozmawialiśmy o pomniku Biskupskiego z polskimi duchownymi. Nie widzieli w wymowie pomnika żadnej teologicznej sprzeczności. Nie wyobrażali sobie jednak, by podobny pomnik mógł stanąć przed polskim kościołem. - Tak ekstremalne pokazanie człowieczeństwa Chrystusa za bardzo by szokowało - twierdzili. O. Tomasz Dostatni mówi z kolei: - W sztuce sakralnej nagość się pojawiała. Ale były to wybitne dzieła. Gdyby ta rzeźba była Dawidem Michała Anioła... Ale to nie jest wielkie dzieło sztuki. Może śmieszyć, może komuś przeszkadzać.
Tymczasem na wiosnę tego roku w Hesji wybuchł kolejny spór o dzieło Biskupskiego. W Neu-Isenburgu położonym 30 km od Seligenstadt radni pokłócili się, czy kupić od niego za 25 tys. euro pomnik Brama Pojednania, który od dziewięciu lat stoi na tamtejszym rynku. Dotychczas rzeźba przedstawiająca macewę z dłońmi była własnością Biskupskiego. Część radnych twierdziła, że miasta na to nie stać, i była temu przeciwna. W końcu część sumy zgodził się zapłacić miejscowy bank.
Maksymilian Biskupski Rocznik 1958 r. Studiował rzeźbę w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. W 1986 r. wyjechał do Niemiec. Obecnie pracuje w obydwu krajach. Jego najbardziej znane dzieło to pomnik Poległym i Pomordowanym na Wschodzie w Warszawie - wagon kolejowy wypełniony krzyżami, odsłonięty w 1995 r., a także dwuipółmetrowy pomnik Jana Pawła II odsłonięty w Wadowicach.
Ostatnio jest o nim głośno w związku z lansowanym przez niektóre rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej planem budowy ośmiometrowego Obelisku Wierności Ojczyźnie, który miałby stanąć w miejscu krzyża pod Pałacem Prezydenckim. - Prezydent jest dla narodu tym, kim jest ojciec dla rodziny, dlatego hołd społeczeństwa składany w tym konkretnym miejscu będzie hołdem składanym wszystkim tragicznie zmarłym - wyjaśniał artysta "Naszemu Dziennikowi".