Sprawa zaczęła się w 2007 r., kiedy dyrektorka liceum w berlińskiej dzielnicy Wedding zabroniła 16-letniemu muzułmaninowi Junusowi M., z pochodzenia Turkowi, i jego siedmiu kolegom modlić się w czasie przerwy na szkolnym korytarzu. Chłopak tłumaczył, że musi pomodlić się w szkole, bo jedna z pięciu obowiązkowych w islamie modlitw przypada właśnie w godzinach nauki.
Kiedy dyrektorka nie ustąpiła, nastolatek pozwał szkołę za naruszanie jego wolności do praktyk religijnych. W marcu 2008 r. sąd w Berlinie przychylił się do żądań ucznia i kazał szkole zapewnić mu właściwe pomieszczenie do modlitwy.
Szkoła i wydział oświaty berlińskiego ratusza odwołały się od wyroku, przekonując, że w sytuacji, kiedy do jednej szkoły chodzi młodzież różnych wyznań, pozwolenie na modlitwę naruszy równowagę.
W czwartek sąd apelacyjny w Berlinie przyznał im rację i unieważnił wcześniejszy wyrok. - Utrzymanie w szkole niezbędnego do nauki spokoju jest dużo ważniejsze niż prawo do odprawiania religijnych rytuałów, a prawa jednego ucznia nie mogą być przedkładane ponad dobro całej grupy - tłumaczył. Sąd zdecydował też, że
szkoła nie musi zapewniać muzułmaninowi specjalnego pomieszczenia do modlitwy.
Sędzia wziął pod uwagę opinię Tilmana Nagela, specjalisty od muzułmańskiego prawa z uniwersytetu w Getyndze, który stwierdził, że praktykujący muzułmanin ma prawo przełożyć modlitwę na późniejszą godzinę, co pozwoliłoby Junusowi modlić się w domu po szkole.
- To dobry dzień dla berlińskich szkół - cieszyła się z wyroku dyrektorka Brigitte Burchhardt, która obawiała się, że jeśli zapewni pomieszczenie do modlitwy muzułmanom, inne wyznania zażądają podobnych dla siebie, a na to szkoła nie ma miejsca.
Z wyrokiem zgadza się też Kenan Kolat, szef Tureckiej Federacji w Niemczech. - Dobrze, że dla sądu najważniejsze jest prawo do edukacji - skomentował tę decyzję.
W Niemczech żyją ponad 4 miliony muzułmanów, zdecydowana większość pochodzi z Turcji.