To pierwszy od zakończenia II wojny światowej przypadek, by władze
USA przyznały azyl polityczny obywatelom Niemiec. To w końcu kraj, w którym demokrację i przestrzeganie praw człowieka podniesiono do rangi świętości. Jednak we wtorek sędzia Lawrence Burman z sądu federalnego w Memphis podał to w wątpliwość. - Państwo Romeike należą do grupy, którą niemiecki rząd ewidentnie prześladuje. Azyl się im należy i ten sąd go im przyznaje - oświadczył. Odtąd małżeństwo Romeike i ich sześcioro dzieci mogą spokojnie mieszkać w miasteczku Morristown w stanie Tennessee.
Poszło o poglądy Romeików, członków ortodoksyjnej wspólnoty protestantów. W 2006 r., gdy mieszkali w Bissingen w Badenii-Wirtembergii, z przerażeniem - jak mówią - odkryli, że w szkole, do której posyłają dzieci, w ogóle nie zwraca się uwagi na nauki płynące z Biblii.
- Dzieci w Niemczech wychowuje się w antychrześcijańskim duchu. W podręcznikach roi się od obscenicznych rysunków i bluźnierstw. Więcej uwagi poświęca się wampirom niż Bogu - skarży się Uwe Romeike.
Miarka przebrała się, gdy rodzice zobaczyli rysunki w podręczniku do wychowania seksualnego. Wówczas rodzina postanowiła zabrać dzieci ze szkoły i uczyć je w domu, zgodnie z biblijnymi wartościami. Po miesiącu nieobecności dzieci w szkole do domu Romeików wysłano radiowóz. Policjanci, którzy wcześniej zagrozili, że wyważą drzwi, zapakowali dzieci do auta i zawieźli na lekcje.
Romeikowie próbowali walczyć ze szkołą przed niemieckim sądem. Bezskutecznie, bo według niemieckiego prawa do szkoły musi chodzić każde dziecko w kraju. Taki obowiązek wprowadzono jeszcze w XVIII w. Niemieckie prawo w ogóle nie przewiduje nauki w domu, rodzice mogą co najwyżej założyć sobie prywatną szkołę. To jednak wymaga spełnienia ostrych warunków stawianych przez ministerstwo edukacji. Jedyne odstępstwo robi się dla dzieci ciężko chorych.
Romeikowie, którym za łamanie prawa groziło nawet odebranie dzieci i więzienie, w 2008 r. sprzedali dom i pokaźną kolekcję fortepianów, a potem wyjechali do USA. Do emigracji namówili ich przedstawiciele amerykańskiego Stowarzyszenia Prawnej Obrony Nauczania w Domu (HSLDA). Założyli je ludzie, którzy tak jak Romeikowie chcą uchronić swoje dzieci przed "bezbożnymi szkołami" i uczą je w domach. W Stanach Zjednoczonych w ten sposób wiedzę zdobywa ok. 2 mln młodych ludzi.
Stowarzyszenie pomogło Romeikom wystąpić o azyl (we wniosku napisali o panującym w Niemczech prześladowaniu religijnym), opłaciło adwokatów i nagłośniło ich sprawę w mediach. - Mamy nadzieję, że ten wyrok da Niemcom do myślenia. Będziemy dalej wspierać niemieckie rodziny, które będą chciały uczyć dzieci w domach - zapowiedział po rozprawie szef HSLDA Mike Donelly.
Jedyny niemiecki urzędnik, który zabrał głos w sprawie azylu dla Romeików, to niemiecki konsul generalny w USA Lutz Görgens: - Zarzut prześladowania religijnego to gruba przesada. W Niemczech obowiązek szkolny istnieje od pokoleń i akceptuje go przeważająca większość społeczeństwa.
Obowiązek szkolny w Polsce W Polsce edukacja domowa jest dozwolona. O tym, czy pozwolić na nią rodzicom, decyduje dyrektor szkoły w rejonie miejsca ich zamieszkania. Rodzice muszą także dostarczyć opinię na temat szkolnej dojrzałości dziecka z poradni psychologiczno-pedagogicznej. Potem rodzice muszą realizować program określony przez ministra edukacji narodowej, bo dziecko na koniec każdego roku szkolnego musi zdać oficjalny egzamin klasyfikacyjny. Na tej podstawie dostaje świadectwo ukończenia szkoły. W Polsce jest ok. 100 rodzin, które zdecydowały się uczyć dzieci w domu.