http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kolejne wpadki prezydenta Niemiec

Bartosz T. Wieliński
2012-01-12, ostatnia aktualizacja 2012-01-11 20:50

Praktycznie nie ma dnia, by niemiecka prasa nie wyciągała Christianowi Wulffowi kolejnych brudów. Popiera go coraz mniej Niemców.

Prezydent Niemiec Christian Wulff
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Prezydent Niemiec Christian Wulff
SERWISY
Niekończąca się opowieść o skrywanych związkach prezydenta z wielkim biznesem trwa już czwarty tydzień. Wulff, a także popierająca go CDU oraz chadecka kanclerz Angela Merkel robią wszystko, by aferę przeczekać. Jednak praktycznie codziennie do biografii prezydenta, do niedawno uważanego za kryształowo uczciwego polityka, prasa dopisuje niewygodne dla niego informacje.

Przed Bożym Narodzeniem tabloid "Bild" zarzucił Wulffowi, że w czasach gdy był premierem Dolnej Saksonii, zataił przed regionalnymi posłami wart pół miliona euro kredyt, którego udzielił mu znany biznesmen. By zablokować publikację materiału, prezydent zadzwonił z groźbami do naczelnego tabloidu.

Okazało się też, że Wulff spędzał w zagranicznych posiadłościach biznesmenów urlopy, do USA latał zaś na koszt linii lotniczych Air Berlin, z której szefem się przyjaźnił. Inny znany finansista płacił za prasowe reklamy jego biografii, która pojawiła się w księgarniach na starcie kampanii wyborczej w 2008 r.

Teraz tygodnik "Der Spiegel", który już drugi raz na swojej okładce sugeruje, że Wulff nie nadaje się na prezydenta, ujawnił, że producent filmowy David Groenewold zapłacił 10 tys. euro honorarium autorowi wywiadu rzeki z Wulffem, który opublikowano w 2006 r. W książce można było m.in. przeczytać, że dzisiejszy prezydent jak "bulterier broni interesów Dolnej Saksonii".

Adwokat Groenewolda zaprzecza doniesieniom tygodnika, twierdząc, że jego mocodawca płacił autorowi książki o Wulffie, ale tylko za treningi w retoryce. Wiadomo jednak, że Wulff wspierał branżę filmową, a Groenewold sponsorował CDU.

Pod lupę prasa wzięła też związki prezydenta z Wolfem-Dieterem Baumgartlem, szefem trzeciego co do wielkości niemieckiego koncernu ubezpieczeniowego Talanx. W jego willi w Toskanii Wulff i jego nowa żona w 2008 r. spędzali miesiąc miodowy.

Prezydent twierdził, że czas spędzał razem z gospodarzem, ale według tygodnika "Stern" Baumgartla wówczas w Toskanii nie było, a Wulff i jego żona korzystali z usług jego służących. Jest to o tyle istotne, że gdy parlamentarzyści pytali obecnego prezydenta o związki z hanowerskim biznesmenem, Wulff zaprzeczał.

W zeszłą środę w wywiadzie telewizyjnym prezydent obiecał, że jego adwokaci opublikują odpowiedzi na ponad 400 pytań, jakie w sprawie jego związków z wielkim biznesem nadesłali niemieccy dziennikarze. We wtorek adwokaci, zasłaniając się tajemnicą zawodową, opublikowali jedynie kilkustronicowe oświadczenie, w którym odnieśli się do pytań prasy.

W Niemczech to złamanie obietnicy znowu wywołało oburzenie, a prezydent w sondażach stracił 10 pkt proc. Z badań telewizji publicznej ARD wynika, że ufa mu już tylko 46 proc. Niemców. Tyle samo chce, by podał się do dymisji.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':