To kolejny epizod w ciągnącym się od kilku tygodni skandalu, w którym stawką jest to, czy Christian Wulff zostanie na stanowisku niemieckiej głowy państwa. Tuż przed świętami największy niemiecki tabloid "Bild" opisał sprawę wartego pół miliona euro kredytu, który Wulff jeszcze jako premier Dolnej Saksonii wziął u znanego biznesmena i jego żony. Fakt wzięcia pożyczki zataił potem przed posłami. Co gorsza gdy dowiedział się, że za sprawą węszy "Bild" zadzwonił do jego naczelnego Kaia Diekmanna. Ponieważ Diekmann leciał do
USA nagrał mu się na pocztę głosową. Naczelny "Bilda" usłyszał więc po wylądowaniu, że prezydent RFN grozi mu ostatecznym zerwaniem, wojną oraz procesem. O pogróżkach po nowym roku napisała z oburzeniem niemiecka prasa, co jeszcze bardziej pogrążyło prezydenta.
W zeszły wtorek w wywiadzie dla telewizji ARD i ZDF Wulff tłumaczył się ze skandalu i zapewniał, że nie groził naczelnemu "Bilda", tylko prosił go o przesunięcie publikacji o jeden dzień. Redakcja tabloidu twierdzi jednak, że w rozmowie padły groźby. "Bild" chciał nawet opublikować zapis rozmowy Wulffa z Diekmannem, ale prezydent RFN się na to nie zgodził, twierdząc, ze rozmowa była prywatna, a za swoje zachowanie już Diekmanna przeprosił.
To nie koniec jego kłopotów. Prasa wyszperała, że obecna żona prezydenta - Bettina Wulff na uroczystościach pojawiała się ubrana w kreacje znanych projektantów mody, które dostawała od nich za darmo. Tymczasem kanclerz
Angela Merkel z takich możliwości nigdy nie korzystała, bo nie chciała w ten sposób robić projektantom darmowej reklamy. Adwokat Wulffa nie widzi w tym jednak nic zdrożnego, bo z otrzymanych kreacji prezydentowa rozliczała się w zeznaniu podatkowym.
Z sondażu telewizji ARD przeprowadzonym pod wtorkowym wywiadzie wynika, że prezydent nie przekonał o swojej niewinności aż dwóch trzecich Niemców. Ale tyle samo jego rodaków uważa , ze powinien dostać drugą szansę. Z innego sondażu przeprowadzonego w czwartek wynika , że 56 proc. Niemców chce by pozostał na stanowisku. Jego dymisji domaga się 41 proc.