- Jako prezydent, czy wcześniej jako premier Dolnej Saksonii, nie złamałem prawa. Nigdy nie myślałem o rezygnacji - mówił Christian Wulff w nadanym wieczorem wywiadzie dla publicznych telewizji ARD i ZDF. To pierwsza tak obszerna wypowiedź niemieckiej głowy państwa w sprawie wywołanych przez niego skandali. Przed świętami tabloid "Bild" podał, że jeszcze jako premier landu Dolna Saksonia Wulff zataił przed lokalnym parlamentem fakt wzięcia 500 tys. euro kredytu od znanego biznesmena. Kilka dni temu wyszło zaś na jaw, że prezydent osobiście próbował zablokować publikację tego materiału. Dzwonił do naczelnego "Bilda" grożąc mu zerwaniem kontaktów i procesem.
Skandal urósł do takich rozmiarów, że nawet partyjni koledzy Wulffa z CDU zaczęli mówić o rezygnacji. Wulff jednak nie zamierza odchodzić. - Za pięć lat, na zakończenie kadencji, chcę pokazać, że byłem dobrym prezydentem. Dostaję wielkie wsparcie od Niemców - mówił.
Przyznał się jednak do popełnienia poważnych błędów, szczególnie jeśli chodzi o groźby pod adresem dziennikarzy. - Nie pomogło to urzędowi prezydenta. Będę musiał od nowa zbudować stosunki z mediami - zapowiadał.
Źródło: Gazeta Wyborcza