Falę krytyki nowej głowy państwa wywołało jego oświadczenie, w którym, będąc jeszcze kandydatem na urząd prezydenta, oznajmił, że pełniąc obowiązki lekarskie, przyjmował łapówki od pacjentów. Valdis Zatlers, sławny łotewski ortopeda, wygrał wybory prezydenckie w maju.
Prezydenta na Łotwie wybiera parlament. Sukces sławnemu lekarzowi zagwarantowało tylko to, że jego jedyny oponent - były przewodniczący trybunału konstytucyjnego Aivars Endzins - był niegdyś działaczem partii komunistycznej, a w latach 80. publicznie negował wchłonięcie Łotwy przez ZSRR.
Publiczne przyznanie się Zatlersa do brania łapówek parlament uznał za spełnienie konstytucyjnego wymogu wobec kandydatów na prezydenta - posiadania nieskazitelnej reputacji.
Bezpośrednio po wyborach pod budynkiem parlamentu wzburzony tłum przywitał nowego szefa państwa okrzykami "koperciarz!" i "łapówkarz!". Zatlers postanowił więc zalegalizować pieniądze z łapówek. Odprowadził do fiskusa karę w wysokości 355 euro z tytułu niezgłoszenia otrzymanych darowizn, a zaświadczenie o zapłaceniu kary pokazał dziennikarzom podczas jednej ze swoich konferencji prasowych.
O powstaniu nowej partii antyprezydenckiej poinformował w środę premier Aigaras Kalvitis. Nie wiadomo, jakie poglądy będzie reprezentowała nowa siła, nie wiadomo też, kto jej będzie przewodził. Najważniejszym znakiem zapytania pozostaje jednak pytanie, czy do nowej partii wstąpi ustępująca prezydent Vaira Vike-Freiberga.
Odchodząca dziś prezydent niejednokrotnie dawała do zrozumienia, że Zalters nie będzie w stanie zapewnić ciągłości łotewskiej polityki zagranicznej. Priorytetem obydwu kadencji Freibergi była integracja Łotwy z Zachodem. Politolog Iwar Iabs uważa, że Freiberga może nawet objąć przywództwo nowej opozycyjnej partii.
Jeżeli zaś nie zostanie do niej zaproszona albo odmówi członkostwa, jest bardzo prawdopodobne, że przynajmniej poprze jej działalność. Prawie 70-letnia polityk dotychczas nie zapowiadała bowiem wycofania się z aktywnej polityki.
Źródło: Gazeta Wyborcza