Komisja podkreśliła, że więzienia pomogły stworzyć litewskie służby specjalne i zataiły to przed rządem.
Posłowie pracowali w rekordowym tempie. W półtora miesiąca przesłuchali 56 świadków, m.in. b. prezydentów Algirdasa Brazauskasa, Rolandasa Paksasa i Valdasa Adamkusa. Wszyscy zaprzeczali, by
CIA przywoziła więźniów na Litwę. Obecna prezydent Dalia Grybauskaite w liście do komisji przyznała jednak, że ma podejrzenia, iż tajne więzienia były.
Wczoraj potwierdził to szef komisji Arvidas Anušauskas. - Były odpowiednie lokalizacje, była możliwość przerzutu więźniów, na Litwie lądowały samoloty CIA - streszczał raport. Anušauskas przyznał, że komisja nie była w stanie wyjaśnić, co działo się w więzieniach, bo Litwini nie mieli do nich dostępu, tak samo jak do lądujących samolotów CIA.
- Nie mamy twardych dowodów i nie jesteśmy w stanie powiedzieć, czy przez nasz kraj przewinął się tuzin więźniów, czy więzienia stały puste. Faktem jest, że stworzono u nas warunki, by więzienia funkcjonowały. I to jest skandal - mówi "Gazecie" Audronius Ažubalis, szef komisji spraw zagranicznych litewskiego Sejmu.
Komisja stwierdziła, że o sprawie nie wiedział żaden litewski rząd ani parlament, bo informacje o nich zachowywali dla siebie kolejni szefowie tajnych służb DBP.
- Demokratyczna kontrola zawiodła, DBP stało się państwem w państwie. Trzeba z tym skończyć - oburza się Ažubalis.
- DBP najpewniej dogadało się samo z CIA, choć zielone światło musiał dać ktoś z otoczenia prezydenta Adamkusa - mówi Audrius Baeiulis, komentator tygodnika "Veidas".
Komisja śledcza chce, by szefami specsłużb zajęła się prokuratura. Zarzuca im nadużycie władzy. Prezydent Grybauskaite już odwołała ambasadora w Gruzji Meeysa Laurinkusa, który był szefem DBP w latach 1998-2004. Premier Andrius Kubilius powiedział wczoraj, że jest głęboko zaniepokojony tym, iż ktoś mógł przetrzymywać na Litwie więźniów bez wiedzy rządu.
Sprawa litewskich więzień CIA stała się głośna, gdy w listopadzie amerykańska
telewizja ABC News i gazeta "Washington Post" podały, że jedno więzienie w latach 2004-05 powstało w Antaviliai pod Wilnem. Sprowadzeni z
USA budowlańcy wznieśli tam elegancką willę z podziemnymi celami i salą przesłuchań.
- Kraje Europy Wschodniej były tak wdzięczne USA za przyjęcie do NATO, że były gotowe zrobić dla Amerykanów wszystko - mówił na antenie ABC gen. Richard Clarke, za prezydentury George'a Busha jr. główny doradca ds. terroryzmu.
- Doskonale wiedzieliśmy, że w Antaviliai działa CIA - powiedział "Washington Post" Domas Grigaliunas, były oficer litewskiego kontrwywiadu.
Komisja śledcza podała wczoraj, że już w 2002 r. Amerykanie prosili Litwinów o zbudowanie innego tajnego więzienia - tylko dla jednego więźnia. Posłowie nie ujawnili, gdzie się znajdowało.
Litwa jako jedyna rozlicza się z problemem więzień CIA. Władze Polski i Rumunii, w których też miały się one znajdować, do tej pory temu zaprzeczają. Prowadzone kilka lat temu w tej sprawie śledztwa Parlamentu Europejskiego i Rady Europy nie przyniosły niezbitych dowodów.
- Teraz Warszawa i Bukareszt znajdą się pod międzynarodowym naciskiem, by wyjaśnić wszystkie wątpliwości. Trzeba to zrobić, tym bardziej że z brudnych metod wojny z terroryzmem rozliczają się sami Amerykanie - uważa Cornelius Ochmann, ekspert niemieckiej Fundacji Bertelsmanna.