http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polsko-litewska potyczka w Brukseli

Tomasz Bielecki, Bruksela
2009-09-25, ostatnia aktualizacja 2009-09-24 18:50

Polscy europosłowie apelują do Unii Europejskiej o obronę Polaków na Litwie. - Dyskryminacja? Nasilające się łamanie praw? To bzdura. Dobrze pomyślcie, kto próbuje nas skłócić - odpowiada Vytautas Landsbergis, pierwszy przywódca poradzieckiej Litwy.

Jerzy Buzek
Fot. FREDERICK FLORIN AFP
Jerzy Buzek
SERWISY
Najnowsza odsłona sporu dotyczy listu dziesięciu polskich europosłów do szefa Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka. "Prosimy o reakcję i obronę praw mniejszości polskiej na Litwie. Polacy na Litwie oczekiwali, że wraz z przystąpieniem Litwy do UE prawa mniejszości narodowych zaczną być tam respektowane i poszerzane. Niestety, polska mniejszość nie tylko nie uzyskała nowych praw zgodnie ze standardami unijnymi, ale nastąpił ich regres" - napisał m.in. Jarosław Kalinowski (frakcja chadeków) oraz Janusz Wojciechowski, Adam Bielan i Ryszard Czarnecki z frakcji konserwatystów.

Jednym z inicjatorów, choć nie sygnatariuszy listu, jest europoseł Waldemar Tomaszewski, litewski Polak, szef Akcji Wyborczej Polaków na Litwie oraz były kandydat na prezydenta tego kraju.

Krytykowanie czy też - jak mówią niektórzy Litwini - "szkalowanie" Litwy przez Tomaszewskiego wywołało gniew części litewskich polityków, którzy publicznie oskarżają go teraz o pieniactwo. - Pan Tomaszewski podżega do niezgody narodowościowej. Robi wszystko, by społeczność polska na Litwie nie integrowała się, by stworzyła narodowe getto - ogłosił wczoraj Audronius Ażubalis, szef komisji ds. zagranicznych w litewskim Sejmie.

O co chodzi Polakom? - Od dwudziestu lat o to samo. Chcemy, żeby traktowano nas jak miejscowych. Jesteśmy na Litwie mniejszością, ale mieszkamy tu od wieków. Należy nam się szacunek - mówi Tomaszewski.

Polska mniejszość, która stanowi blisko 7 proc. mieszkańców Litwy, toczy od lat spory o prawo do dwujęzycznych tablic z nazwami ulic oraz miast w okręgach z większością polską, o możliwość zapisu nazwisk zgodnie z polską ortografią w litewskich dowodach osobistych i paszportach, o rozwój polskiej oświaty oraz o przyspieszenie reprywatyzacji w tych rejonach Litwy, gdzie przedwojenna własność powinna trafić w ręce Polaków, a nie Litwinów.

- Byłem wiceszefem polsko-litewskiego zgromadzenia parlamentarnego. Litwini zawsze mówili nam: "Powoli. Dajcie nam czas. Sami uregulujmy te sprawy". Czekaliśmy, ale niewiele z tego wynikło. Mamy z Litwą dobrą współpracę strategiczną i gospodarczą, ale Polakom na Litwie nie wiedzie się dobrze - tłumaczy współautor listu Jarosław Kalinowski. A Ryszard Czarnecki przekonuje, że list w obronie Polaków ma poparcie polskiej dyplomacji.

Choć zaogniający się konflikt sprzyja rysowaniu czarno-białych obrazów, to jednak nawet niektórzy polscy dyplomaci nieoficjalnie przyznają, że sytuacja Polaków na Litwie nie jest bardzo zła. Prezydent Lech Kaczyński podczas jednej z wizyt na Litwie przyznał, że polska mniejszość ma lepsze szkoły niż w innych krajach.

- Tak. Ślimaczy się reprywatyzacja w niegdyś polskim Wilnie, ale to tereny miejskie i tam najtrudniej oddawać ziemię lub znajdować rekompensatę - mówi nam pracownik litewskiego MSZ. Jednak nie potrafi odpowiedzieć, czy Litwa zgodzi się kiedyś na dwujęzyczne nazwy ulic, choć zalecają to konwencje Rady Europy.

- To niełatwa sprawa. Mamy złożoną historię, bardzo niedawno odzyskaliśmy niepodległość. Jeśli zgodzimy się na napisy polskie, to jak będziemy odmówić żądaniom umieszczenia napisów cyrylicą? - pyta Vytautas Landsbergis, pierwszy przywódca poradzieckiej Litwy. Sugeruje, że skłócenie Polaków i Litwinów to cel rosyjskiego sąsiada. Oburza się na twierdzenia o rosnącej dyskryminacji mniejszości. - To fałsz. Słyszę od niektórych działaczy, że na Litwie karze się za mówienie po polsku w urzędach. Politycy dla własnej ambicji i kariery podkręcają nastroje - twierdzi Landsbergis.

Litwini przekonują, że nie mają kompleksów wobec Polski, lecz ta zachowuje się czasem wobec Litwy jak wobec dawnej prowincji. Wypominają niedawne lekcje historii najnowszej przeprowadzone przez IPN w polskich szkołach na Litwie bez wiedzy władz Litwy. Wciąż kością niezgody pozostaje też polska ustawa o Karcie Polaka, którą polscy konsulowie mogą nadawać i w skrajnych wypadkach odbierać (za szkodzenie interesom Polski) Polakom za granicą, co zdaniem Wilna może rodzić konflikt lojalności u żołnierzy czy polityków.

Jerzy Buzek zamierza poruszyć temat polskiej mniejszości podczas rozmowy z litewską prezydent Dalią Grybauskaite podczas swej nadchodzącej wizyty w Wilnie. - Tonujmy nastroje - apeluje Landsbergis.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':