http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Hodowca świń przyznał się do zabicia 49 kobiet

asz, AP
2007-01-23, ostatnia aktualizacja 2007-01-23 15:11

Kanadyjski hodowca świń Robert William Pickton przyznał się do zamordowania 49 kobiet. Opowiedział to koledze z celi, którym okazał się być podstawiony policjant. Wyznania mężczyzny zarejestrowała ukryta kamera. Przysięgli, którzy muszą obejrzeć nagranie, zostali ostrzeżeni, że treść rozmowy jest makabryczna.

Picktona oskarżono o dokonanie 26 morderstw. Według prokuratury, na początku lat 90. w Vancouver mężczyzna zabijał prostytutki i narkomanki. Do tej pory hodowca twierdził, że jest niewinny. Pierwszego dnia procesu oskarżyciel zszokował ławę przysięgłych, mówiąc, że Pickton przyznał się do popełnienia nie 26, a 49 zbrodni.

- Zamierzałem załatwić jeszcze jedną, żeby było równo 50 - cytował słowa Picktona prokurator Derrill Prevett.

Przysięgłych ostrzeżono, że wypowiedź oskarżonego i szczegóły sprawy są "straszne" i "makabryczne". - Myślę, że ten proces może być jak oglądanie horroru bez możliwości zamknięcia oczu i wyłączenia telewizora - powiedział sędzia James Williams. Na poniedziałkowej rozprawie krewni ofiar nie wytrzymywali słuchania szczegółowych opisów śmierci ofiar i płacząc wybiegali z sali.

Proces toczy się w sprawie śmierci sześciu kobiet: Sereeny Abotsway, Mony Wilson, Andrei Joesbury, Brendy Wolfe, Georginii Papin i Marnie Frey. Ich ciała odnaleziono na farmie oskarżonego. - Pickton jako rzeźnik miał narzędzia i umiejętności potrzebne do pozbycia się zwłok - stwierdził prokurator. Zachowały się przepiłowane na pół czaszki ofiar, ręce oraz część stóp. Szczątki znaleziono w świńskim gnoju.

Pierwsza rozprawa nie zrobiła wrażenia na Robercie Picktonie. Od czasu do czasu chichotał i pisał coś w swoim notatniku.

  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Co się stało z Madzią?

Matka półrocznej Madzi z Sosnowca wyznała, że córeczka wyślizgnęła się jej w domu z kocyka i uderzyła główką w wysoki próg