Premier Benjamin Netaniahu miał wziąć udział w rozpoczynającym się w poniedziałek w stolicy
USA szczycie nuklearnym. Odwołał jednak swą wizytę, bo dowiedział się, że
Egipt i
Turcja mają zamiar poruszyć tam sprawę izraelskiego arsenału nuklearnego.
Izrael oficjalnie nie potwierdza i nie zaprzecza temu, że ma głowice jądrowe. Nieoficjalnie eksperci liczą, że izraelska armia ma w swych tajnych magazynach i na pokładzie okrętów podwodnych kilkaset nowoczesnych ładunków jądrowych.
Izrael zbudował bombę nie przystępując jednocześnie do układu NPT o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Jerozolima jest za to krytykowana przez wiele krajów, głównie ze świata arabskiego. Obama zaprosił przywódców kilkudziesięciu krajów, by rozmawiać o tym, jak to rozprzestrzenianie technologii nuklearnych powstrzymać.
Odwołanie wizyty Netaniahu to kolejny znak, że między Izraelem i USA źle się dzieje. Biały Dom od tygodni naciska na rząd Netaniahu, by ten zrezygnował z budowy nowych osiedli osadników we wschodniej części Jerozolimy. Sekretarz stanu
Hillary Clinton próbuje, na razie bezskutecznie, doprowadzić do wznowienia negocjacji Izraela z Palestyńczykami.