http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Były prezydent Izraela w więzieniu za gwałt

mk
2011-12-07, ostatnia aktualizacja 2011-12-07 18:23

Mosze Kacaw stawił się wczoraj w więzieniu, gdzie spędzi siedem lat za gwałt i molestowanie seksualne

Prezydent Mosze Kacaw (w środku) i jego żona Gila (z prawej) w otoczeniu izraelskich żołnierek
Fot. EMILIO MORENATTI AP
Prezydent Mosze Kacaw (w środku) i jego żona Gila (z prawej) w otoczeniu...
- Izrael dokonuje dziś egzekucji na podstawie poszlak, ale pewnego dnia zrozumiecie, że pogrzebaliście żywcem niewinnego człowieka - mówił Kacaw do dziennikarzy czekających pod jego domem, zanim odjechał do więzienia w Massijahu w pobliżu Tel Awiwu.

- Mosze, kochamy cię! - krzyczeli jego przyjaciele i zwolennicy.

66-letni Kacaw, wywodzący się z prawicowej partii Likud, trafi do części więzienia przeznaczonej dla ortodoksyjnych Żydów - nie ma tam telewizorów, a większość dnia więźniowie spędzają na modlitwie i studiowaniu Tory. Będzie dzielił celę ze skazanym za korupcję byłym ministrem zdrowia i pracy Szlomo Benizrim, który obiecał, że pomoże mu przyzwyczaić się do więziennego życia.

W tej samej części zakładu siedzi dwóch skazańców, którym Kacaw jako prezydent odmówił ułaskawienia. - Żałuję, że czyniłem to niemal automatycznie; teraz wiem, że wśród skazanych zdarzają się niewinni - mówił w wywiadzie dla "New York Times'a".

Rozpoczęte w 2006 r. śledztwo zmusiło go rok później do podania się do dymisji - na kilka tygodni przed końcem siedmioletniej kadencji. Jego była pracownica twierdzi, że dwukrotnie zgwałcił ją w latach 90., kiedy był ministrem turystyki. Dwie inne kobiety zeznały, że molestował je już jako prezydent.

Początkowo, odchodząc ze stanowiska, Kacaw zawarł porozumienie z prokuraturą: zgodził się przyznać do molestowania, by uniknąć oskarżenia o gwałt. Jednak w 2009 r. nagle zerwał umowę, ogłaszając, że jest niewinny i że będzie walczył o dobre imię.

Nie udało mu się - w grudniu ubiegłego roku został uznany za winnego gwałtu i innych przestępstw seksualnych, a w marcu skazany na siedem lat więzienia i dwa lata w zawieszeniu. Na początku listopada sąd najwyższy odrzucił apelację. Były prezydent ma też zapłacić ofiarom odszkodowanie.

- Mosze Kacaw trafi do więzienia, gdzie będzie traktowany jak inni osadzeni - zapowiedział we wtorek minister ds. bezpieczeństwa wewnętrznego Icchak Aharonowicz. Dostanie specjalnego strażnika, który będzie pilnował, by nie popełnił samobójstwa.

Po odsiedzeniu jeden czwartej wyroku były prezydent może ubiegać się o skrócenie kary, pod warunkiem że przyzna się do winy i wyrazi skruchę, czego do tej pory uparcie odmawiał.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':