Marta Urzędowska: UE zakazała importu irańskiej ropy. Irańczycy są wściekli? David Hartwell: Na pewno. Przede wszystkim znowu pogorszy im się standard życia, a to tuż przed wyborami parlamentarnymi zła wiadomość dla ajatollahów. Będą musieli wytłumaczyć to wyborcom.
Poza tym w czasie, kiedy ceny ropy lecą w górę jak oszalałe, gwałtowne obcięcie przychodów z ropy o 20 proc., bo tyle mniej więcej irańskiej ropy Teheran eksportował do UE, to naprawdę duży cios. Nagle w ich kieszeniach pojawi się spora pustka.
Chyba łatwo będzie ją wypełnić? Najwięksi odbiorcy irańskiej ropy mieszkają przecież w Azji, nie w Europie. - Owszem, ale chociaż
Indie czy
Japonia nie przyłączają się do antyirańskich sankcji, też stopniowo ochładzają stosunki z Teheranem, bo ważniejsze są dla nich dobre relacje z Amerykanami, czy szerzej - z Zachodem, niż z coraz bardziej izolowanym w świecie reżimem ajatollahów. Więc wcale niełatwo będzie wypełnić dziurę po Europejczykach.
Dotyczy to nie tylko embarga na ropę, ale też transakcji finansowych. Gwałtownie zmniejsza się ilość państw i firm, które chcą narażać się Amerykanom, rozliczając się z Irańczykami. A taka bankowa izolacja to w dzisiejszych czasach naprawdę duży problem.
Zachód wprowadza kolejne sankcje, a Irańczycy i tak budują bombę atomową. To dobry sposób, żeby uniknąć wojny prewencyjnej, jaką coraz częściej grozi Izrael? - Oczywiście na to liczą Amerykanie i
Bruksela, właśnie dlatego wprowadzają sankcje, ale same sankcje to za mało. Chociaż mocno wpływają na gospodarkę i mogą sporo namieszać w polityce wewnętrznej, nie zmuszą Teheranu do rezygnacji z programu nuklearnego. Chociaż nie wiemy na pewno, jak blisko są budowy samej bomby, dla nich ten program to sprawa narodowej dumy i bezpieczeństwa, dlatego łatwo go nie poddadzą.
Jednak Zachód ma też inne środki spowalniania irańskiego programu - jak choćby głośne ostatnio porwania i zabójstwa irańskich speców od atomu, za którymi najpewniej stoi izraelski wywiad. Dobrym przykładem jest też niszczenie sprzętu niezbędnego do wzbogacania uranu przez komputerowy wirus Stuxnet, jak stało się dwa lata temu. Te wszystkie środki, w połączeniu z sankcjami, pozwalają skutecznie utrudniać Irańczykom prace nad bombą, a jednocześnie unikać wojny, która w tym regionie byłaby wyjątkowo niebezpieczna.
Irańczycy co rusz grożą, że zablokują cieśninę Ormuz, przez którą płynie 20 proc. światowego transportu ropy. Rozwścieczeni nowymi sankcjami mogą to zrobić? - Teoretycznie mogą, jak już raz pokazali, ale na pewno nie na długo. Przechwałki na temat cieśniny to raczej potrząsanie szabelką, ajatollahowie rozumieją, że Zachód nigdy by się na to nie zgodził, o czym na wszelki wypadek Irańczykom przypomina. Nie bez powodu w ostatnich dniach cieśninę patrolują amerykański lotniskowiec "Abraham Lincoln" i inne zachodnie okręty.
Jednak prawda jest taka, że blokowanie zaszkodziłoby przede wszystkim samym Irańczykom i ich
eksportowi, więc pewnie tego nie zrobią, przynajmniej w najbliższym czasie.