http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bomba znów zabiła irańskiego specjalistę od atomu

Marta Urzędowska
2012-01-11, ostatnia aktualizacja 2012-01-11 21:12

W środę w Teheranie w zamachu bombowym zginął naukowiec pracujący w najważniejszym irańskim ośrodku wzbogacania uranu. Irańczycy oskarżają CIA i Mossad

Wrak samochodu, w którym zginął w zamachu bombowym prof. Mostafa Ahmadi-Roszan
Fot. STRINGER/IRAN REUTERS
Wrak samochodu, w którym zginął w zamachu bombowym prof. Mostafa Ahmadi-Roszan
ZOBACZ TAKŻE
32-letni Mustafa Ahmadi Roszan, absolwent chemii na prestiżowym teherańskim uniwersytecie Szarif, a w ostatnich latach szef wydziału wzbogacania uranu w ośrodku atomowym w Natanz, zginął w środę rano. Według świadków dwóch motocyklistów przyczepiło bombę do jego samochodu zaparkowanego przed campusem uniwersytetu we wschodniej części Teheranu. Ochroniarz naukowca został ciężko ranny, zmarł w szpitalu po kilku godzinach.

Tradycyjnie Irańczycy tuż po zamachu oskarżyli o jego organizację "małego i wielkiego szatana", czyli znienawidzone przez władze Izrael i USA. "Śmierć Izraelowi!", "Śmierć Ameryce!" - krzyczeli irańscy deputowani na wieść o zamachu. Zastępca gubernatora Teheranu Safarali Baratlu stwierdził, że zamach to "kolejna brudna robota syjonistów".

Irańczycy zarzekają się, że śmierć Roszana, który poza działalnością naukową należał ponoć do basidżich, czyli cywilnej milicji na usługach rządu, nie zaszkodzi programowi nuklearnemu kraju. - Sponsorowani przez obce rządy terroryści mordują naszych naukowców, ale to nie powstrzyma postępu irańskiego programu jądrowego - obiecał wiceprezydent Mohammad Reza Rahimi. - Wręcz przeciwnie, teraz jesteśmy jeszcze bardziej zdeterminowani - mówił.

Wtóruje mu irańska Organizacja Energii Atomowej. "Ten odrażający akt dokonany przez Amerykę i kryminalny reżim syjonistyczny nie zakłóci naszej chwalebnej ścieżki postępu, z której nie ma już odwrotu" - napisała w oświadczeniu.

To nie pierwszy zamach na irańskiego speca od atomu, od kilku lat co rusz któryś z nich ginie w tajemniczych okolicznościach. W listopadzie 2010 r. nieznani sprawcy, też podróżujący na motocyklach, przyczepili bomby do stojących na światłach samochodów dwóch profesorów - Madżida Szahrajariego i Ferejduna Abbasiego. Szahrajari zginął na miejscu, Abbasi zdążył w porę wyskoczyć z samochodu.

Abbasi, ślepo wierny władzom członek elitarnej Gwardii Rewolucyjnej, a jednocześnie jeden z najlepszych specjalistów od wzbogacania uranu w kraju, jest dzisiaj szefem irańskiej Organizacji Energii Atomowej; nominację dostał od prezydenta Mahmuda Ahmadineżada w lutym tego roku. Szahrajari oficjalnie zajmował się zastosowaniem fizyki jądrowej do celów medycznych.

W styczniu 2010 r. od bomby przymocowanej do przejeżdżającego skutera zginął inny irański naukowiec profesor Masud Ali Mohammadi, mimo że od lat oficjalnie zajmował się nie fizyką nuklearną, tylko kwantową. Z kolei w 2007 r. Ardeszir Hassanpur, jeden z szefów fabryki uranu w Isfahanie, w podejrzanych okolicznościach śmiertelnie zatruł się gazem.

Za każdym razem Teheran oskarżał o zamachy wywiady izraelski i amerykański, które według Irańczyków chcą w ten sposób spowolnić irański program nuklearny. Amerykanie uparcie zaprzeczają, Izrael zwykle nie komentuje takich oskarżeń. Zachód podejrzewa, że Irańczycy naruszają międzynarodowe zobowiązania i budują bombę atomową. Teheran upiera się, że irański program jądrowy ma charakter czysto pokojowy, a jego jedynym celem jest produkcja paliwa nuklearnego i rozwój nauki, w tym medycyny.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':