40-letni Dulmatin alias Abdul Matin albo Muktarmar został zastrzelony w czasie obławy policyjnej - podały wczoraj władze w Dżakarcie. W nocy z poniedziałku na wtorek indonezyjskie jednostki specjalne otoczyły dwa
domy w Pamlungu, dzielnicy na przedmieściu Dżakarty. W strzelaninie zginęło trzech mężczyzn.
Amerykanie umieścili Dulmatina na liście najbardziej poszukiwanych terrorystów i wyznaczyli za jego głowę 10 mln dol. nagrody. Ich zdaniem wyszkolony przez Al-Kaidę w Afganistanie Indonezyjczyk był jednym z przywódców organizacji Dżemaja Islamija. Ugrupowanie to dąży do połączenia Indonezji, sułtanatu Brunei, Malezji i Singapuru w emirat rządzony zgodnie z prawem islamskim, szariatem. Pod koniec lat 90. Dżemaja Islamija zaczęła organizować ataki bombowe mające zdestabilizować rządy państw regionu. Dulmatin miał brać udział w ich przygotowywaniu, a zdaniem Amerykanów był jednym z mózgów zamachu na dyskotekę na Bali w 2002 r., w którym zginęło 202 obywateli państw zachodnich, w tym dziennikarka "Gazety" Beata Pawlak.
Ścigany zamachowiec po raz ostatni widziany był w Indonezji w 2003 r. Po zamachach na hotel Marriott w Dżakarcie w 2003 r., w których przypuszczalnie też wziął udział, uciekł z kraju. Policja uważała, że ukrył się na filipińskiej wyspie Mindanao, gdzie działają separatyści muzułmańscy. Jednak dwa lata temu pojawiły się informacje, że znów jest w Indonezji.
Czy zastrzelony we wtorek jest na pewno Dulmatinem, który wielokrotnie zmieniał swój wygląd? W śmierć terrorysty nie wierzy jego rodzina. - Często dowiadujemy się, że nie żyje - powiedział jeden z braci Dulmatina.