Szef magazynu, a dawniej producent horrorów Erwin Arnada zgrzeszył publikacją w muzułmańskim kraju zdjęć kobiety w bieliźnie. 26-letnia Kartika Oktavini Gunawan trafi pod sąd, bo pozowała, pokazując nagą talię i ramię na rozkładówce pierwszego numeru pisma.
Wczoraj policja oficjalnie uznała ich za podejrzanych. Zgodnie z indonezyjskim prawem oznacza to, policja ma wystarczająco dużo dowodów przeciwko nim, by rozpocząć proces. Władze największego kraju muzułmańskiego na świecie zarzucają naczelnemu i modelce, że "naruszyli zasady przyzwoitości". Grożą im prawie trzy lata więzienia.
Indonezyjski "Playboy" zadebiutował w kwietniu w nakładzie 100 tys. egzemplarzy. Choć w gazecie nie ma nagości, to nawet mało odważne jak na europejskie standardy zdjęcia muzułmanki Kartiki, które zdobiły też okładkę gazety, wywołały oburzenie i falę protestów.
Islamiści zasiadający w indonezyjskim parlamencie zażądali, by publikację zbadała policja. Ci sami posłowie złożyli już projekt ustawy zakazującej publikacji zdjęć, obrazów i literatury zawierających wątki erotyczne. W parlamencie leży także projekt zakazu publicznego całowania (kara - do 5 lat więzienia) oraz noszenia spódnic mini.
-
Indonezja powoli przeistacza się w kraj konserwatywny. Śmiertelnie boimy się, że w przyszłości stanie się państwem islamskim, czego większość ludzi nie chce - mówiła kilka dni temu dziennikowi "The Los Angeles Times" pewna Indonezyjka. W proteście przeciwko ograniczeniom proponowanym przez islamistów na ulice miast wyszły niedawno tysiące osób. Ich zdaniem wprowadzenie takich przepisów naruszy zasadę świeckości państwa indonezyjskiego.
Niechęć muzułmanów zmusiła jednak wydawcę magazynu do przeniesienia redakcji ze stolicy kraju Dżakarty na uchodzącą za bardziej liberalną wyspę Bali, gdzie przeważają wyznawcy hinduizmu. Drugi numer indonezyjskiej edycji "Playboya" ukazał się na początku czerwca i wywołał kolejną falę protestów muzułmanów, którzy uznają gazetę za niemoralną. Pod wpływem tych protestów ze współpracy z pismem wycofało się wielu reklamodawców.
Po wczorajszym przesłuchaniu przez policję Gunawan, wcześniej mało znana aktorka grywająca w operach mydlanych, oświadczyła zgromadzonym dziennikarzom: - Nie żałuję niczego. Wszystkie moje decyzje były dobrze przemyślane.