http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Indie chcą kontrolować internet

Mateusz Szaniewski
2011-12-06, ostatnia aktualizacja 2011-12-06 17:19

Indyjskie władze zażądały od portali społecznościowych, m.in. Facebook'a i Google'a, kontroli publikowanych tam materiałów. Firmy odmówiły, więc Delhi zapowiada ustawowy nakaz filtrowania treści.

Internet
Fot. Agnieszka Sadowska / AG
Internet
Pomysłodawcą filtrowania sieci jest minister ds. łączności i technologii informatycznych Kapil Sibal. Trzy miesiące temu poprosił internetowych gigantów, m.in. Facebook'a, Google'a, Yahoo! i Microsoftu, żeby sami zaproponowali metody kontrolowania pojawiających się u nich treści. - Powiedzieliśmy im, że mają znaleźć sposób, by obraźliwe materiały się u nich nie pojawiały. Daliśmy im czas, ale nie było żadnej reakcji. Jasno pokazali, że nie chcą współpracować - mówił we wtorek minister Sibal.

Dzień wcześniej przedstawiciele firm spotkali się z nim w Delhi, żeby wytłumaczyć, iż kontrolowanie zawartości portali jest niemożliwe, bo ilość pojawiających się na nich informacji jest zbyt duża. Z internetu korzysta w Indiach 100 mln użytkowników, tylko na Facebook'u konta ma ok. 28 mln Hindusów. Zdaniem gazety "Hindustan Times" przedstawiciele firm stwierdzili też, że nie mogą sami oceniać co jest obraźliwe, a co nie jest.

Te argumenty nie przekonały ministra Sibala, który zapowiedział, że rząd prawnie zmusi internetowych gigantów do współpracy. - Chodzi nam o to, żeby obraźliwe materiały w ogóle się nie ukazywały. Wprowadzimy mechanizmy, które to umożliwią. Firmy będą musiały dawać nam informacje o tym, kto publikuje te zdjęcia - mówił minister, nie tłumacząc jednak na czym te mechanizmy będą polegać.

Minister podkreślił też, że rząd wspiera wolność słowa i jest przeciwny cenzurze, ale część materiałów jest tak obraźliwa, że nie ma dla niej miejsca w internecie. - Musimy dbać o wrażliwość naszych obywateli - podkreślał. Według lokalnych mediów chodzi przede wszystkim o pojawiające się w sieci materiały obraźliwe wobec premiera Manmohana Singha, liderki rządzącego Kongresu Narodowego Sonii Gandhi i najważniejszych postaci religijnych. Przed wtorkową konferencją prasową Sibal pokazał dziennikarzom znalezione w sieci rysunki, które przedstawiają Singha i Gandhi w kompromitujących pozach oraz stronę obraźliwą dla muzułmanów, na której widać świnie biegające po Mekce, świętym mieście islamu.

Po konferencji Facebook ogłosił, że uznaje chęć rządu do zmniejszenia ilości obraźliwych treści w internecie i zapowiedział dalsze rozmowy w tej sprawie. Rzecznik Google'a tylko potwierdził, że spotkanie się odbyło, a przedstawiciele Yahoo! i Microsoft byli nieosiągalni.

Zdaniem ministra Sibala wiele firm internetowych niechętnie przekazywało rządowi dane dotyczące terrorystów. W zeszłym roku władze zagroziły, że zablokują usługi komunikacyjne dostępne dla miliona użytkowników multimedialnych telefonów BlackBerry, które szyfrują wysyłane informacje. W 2011 r. rząd w Delhi prawie 70 razy zwracał się do Google'a z prośbą o usunięcie informacji z sieci.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':