http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Między Indiami a Chinami

Dawid Warszawski
2011-10-25, ostatnia aktualizacja 2011-10-25 14:42

Indochiny zdają się wymykać Chinom z rąk. Miały być chińską bezpieczną bliską zagranicą, a zaczynają w Pekinie budzić lęk przed wrogimi koalicjami

Incydent miał miejsce trzy miesiące temu: indyjski okręt na wodach międzynarodowych na Morzu Południowochińskim został ostrzeżony przez Chińczyków, że naruszył ich wody terytorialne. Okręt ostrzeżenie zignorował i pomykał dalej, a Chińczycy zignorowali fakt, że zostali zignorowani.

Normalnie wydarzenie takie nie trafiłoby nawet do działu "Różne" Południowochińskiej Gazety Morskiej, gdyby takowa istniała. Jeśli więc od jego przypomnienia były indyjski minister spraw zagranicznych i obrony zaczyna swój artykuł w "Project Syndicate", najbardziej czytanej na świecie kolekcji komentarzy międzynarodowych, to coś jest na rzeczy.

"Incydent ten może na całe lata ukształtować stosunki między Chinami a Indiami" - pisze Jaswant Singh, który najwyraźniej chce zwrócić nań uwagę. Takie zaczepki Chin, które niemal całe Morze Południowochińskie (zgodnie z nazwą, lecz niezgodnie z prawem morskim) uważają za swoje, jednostki filipińskie, japońskie czy wietnamskie zwykły znosić. Okrętowi indyjskiemu, i to wracającemu z wizyty przyjaźni w Wietnamie, zdarzyło się to po raz pierwszy.

"To walka o przewagę regionalną" - pisze Singh i żąda, by tak jak Indie uznają chińskie interesy narodowe w Tybecie i na Tajwanie, tak Chiny uznały interesy Indii. Na Morzu Południowochińskim? Tak.

W ostatnich latach Indie bardzo zbliżyły się z Wietnamem - oba kraje łączy m.in. pamięć o klęskach w wojnach z Chinami w drugiej połowie ubiegłego wieku zakończonych stratami terytorialnymi.

Indie rozpaczliwie poszukują kraju, który związałby się z nimi wymierzonym w przeciwnika sojuszem. I choć nic nie wskazuje, by Hanoi poszło na tak ryzykowną grę, to fakt, że Indie podpisały z Wietnamem porozumienie o poszukiwaniu ropy na dnie morza uważanego przez Pekin za swoje, wystarczył, by wyprowadzić Chińczyków z równowagi. Zwłaszcza że stało się to w dzień podpisaniu w Pekinie przez szefa wietnamskiej partii porozumienia o unikaniu incydentów na morzu.

"Chiny powinny użyć wszelkich środków, by temu zapobiec" - grzmiał pekiński "Global Times" ku powszechnej jednak obojętności. Tekst Singha sprawi teraz zapewne, że indyjsko-chińska eskalacja zostanie jednak zauważona.

Indochiny zdają się wymykać Chinom z rąk. Indie z pompą przyjęły nowo wybranego prezydenta Birmy, który w odpowiedzi, jak stwierdził, na głosy sprzeciwu obywateli kazał wstrzymać budowę wielkiej tamy wznoszonej na birmańskiej rzece Irrawady przez chińską firmę i na potrzeby chińskiej energetyki. Mało tego - kazał też amnestionować część więźniów politycznych i nawiązał dialog z przywódczynią opozycji Daw Aung San Suu Kyi. Widać już na horyzoncie zniesienie sankcji międzynarodowych, które wepchnęły byłych birmańskich generałów - zamordystów, ale i nacjonalistów - w niechciane objęcia Pekinu.

Dziś jeszcze obroty Birmy z Chinami czterokrotnie przewyższają te z Indiami. Za rok może już być odwrotnie. Indochiny, które miały być chińską bezpieczną bliską zagranicą, zaczynają w Pekinie budzić lęk przed wrogimi koalicjami. I do tego Indie, które zamiast po incydencie morskim położyć uszy po sobie, żądają uznania tam swych interesów narodowych.

Chiny zaczynają płacić cenę swej ekspansji. Kurczą się strefy buforowe zgniecione siła rosnącego kolosa. Ich mieszkańcy coraz bardziej szukają sojuszników.

Nie, to wszystko nie prowadzi jeszcze ku wojnie. Ale Chiny - by znów za Jaswantem Singhem zacytować "Global Times" - nie chcą już "reputacji pokojowego mocarstwa, która by nas drogo kosztowała". A skoro tak, to rozdzielający dwa najludniejsze kraje świata półwysep musi zacząć wybierać, czy jest bardziej indo, czy bardziej chiński.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':