Osoby dysponujące ponad 32 rupiami (2,15 zł) dziennie w miastach i 25 rupiami (1,7 zł) dziennie na wsi nie mogą być uznane za żyjące poniżej progu ubóstwa - to stwierdzenie zawarte w piśmie z 20 września skierowanym przez wiceszefa rządowej komisji planowania do sądu najwyższego, wywołało w Indiach burzę. Tylko ci, którzy znajdą się poniżej progu ubóstwa, są uprawnieni do otrzymywania darmowej żywności - 35 kg na rodzinę miesięcznie.
Na co wystarczą 32 rupie mieszkańcowi Mumbaju? Dziennikarz "Asia Times Online" Raja Murthy wyliczył, że czteroosobowa rodzina będzie się musiała ograniczyć do dwóch bananów (a w Indiach te
owoce są maleńkie) i pół szklanki herbaty na głowę - o ile chce się jeszcze ubrać i umyć, bo o mieszkaniu, kształceniu dzieci czy leczeniu z takim budżetem nie może być mowy.
Nawet na samo jedzenie to za mało. Kupowany w ulicznej jadłodajni najpopularniejszy
obiad thali (taca z zagłębieniami wypełnionymi dwoma mącznymi plackami ćapati, kupką ryżu, polewką z soczewicy, gotowanymi warzywami, jogurtem oraz jakąś marynatą na ozdobę) to wydatek 30 rupii.
- Pracującemu człowiekowi potrzeba co najmniej 50 rupii, żeby cały dzień nie chodził głodny - powiedział szewc Bheem Sher. - Toaleta kosztuje 3 rupie, kąpiel 5, a szklaneczka herbaty 4. Ceny ciągle rosną, życie jest coraz trudniejsze.
Komisję planowania - szacowne ciało, na czele którego stoi premier Indii - zaczęto atakować z wielu stron, oskarżając o oderwanie od realiów i chęć poprawienia statystyk.
"Jeśli 32 rupie dziennie wystarczą do przeżycia, to proszę nam wyjaśnić, dlaczego członkowie komisji planowania zarabiają 115 razy więcej, nie licząc darmowej opieki zdrowotnej i innych przywilejów", głosi list otwarty koalicji 17 organizacji pozarządowych. W artykule na łamach dziennika "Economic Times" 25 znanych ekspertów pisze, że poziomy wyliczone przez komisję są nie do zaakceptowania. Co więcej - uważają oni, że cały system pomocy socjalnej od 1997 r. oparty na wyliczanym progu ubóstwa należy wyrzucić do kosza, gdyż "uczynił on więcej zła niż dobra, tworząc podziały wśród biedaków i pogłębiając wykluczenie".
Pojęcie progu ubóstwa stosuje wiele krajów (w Polsce to ok. 12 zł dziennie) oraz instytucji, na czele z Bankiem Światowym, które określają go na 1,25 dol. (kwotę tę indeksuje się w zależności od siły nabywczej w każdym kraju). W Indiach wskaźnik ten pojawił się we wczesnych latach 70. Początkowo wyliczano koszt dziennej konsumpcji określonej liczby kilokalorii (2,4 tys. w mieście i 2,1 tys. na wsi). Z czasem dodano szereg parametrów, np. brak w gospodarstwie domowym telewizora, lodówki czy dostępu do sanitariatów - jednak głównym kryterium pozostaje dochód.
Wiceszef komisji planowania przyznał w maju, że nawet ci powyżej ustawowego progu ubóstwa "mogą nie mieć dostępu do podstawowych usług, jak: edukacja, opieka zdrowotna, woda pitna i toalety".
Władze lokalne prowadzą własną politykę zasiłkową i gdzieniegdzie jest ona bardziej "ludzka" od średniej krajowej. W niektórych stanach na południu Indii karty biedaka posiada aż dwie trzecie rodzin. Ale rząd federalny przekazuje stanom fundusze na zasiłki i żywność, kierując się swoim wskaźnikiem, co oznacza, że nadwyżki wydatków władze stanowe muszą pokrywać z własnego budżetu.
Według rządowych statystyk w Indiach jest 407 mln biedaków, czyli 37 proc. ludności. Inne wyliczenia mówią nawet o 50 proc. Globalny Indeks Głodu plasuje
Indie na 67. miejscu z 88 badanych krajów. Blisko połowa indyjskich dzieci jest niedożywiona, mimo że od kilku lat w Indiach istnieje największy na świecie program wydawania darmowych posiłków w szkołach, z którego skorzystało 120 mln uczniów.
Rząd w
Delhi chlubi się drugim najszybszym wzrostem gospodarczym na świecie - według banku inwestycyjnego
Goldman Sachs w 2032 r. Indie prześcigną Japonię i zostaną trzecią największą gospodarką świata. "Indie to bogaty kraj z pierwszoświatową ekonomią zaludniony przez najbiedniejszych ludzi na ziemi, zmuszonych żyć w nędzy, jaka przystoi już nawet nie Trzeciemu, ale jakiemuś Czwartemu Światowi" - napisał "Times of India".
Komisja planowania się ugięła i w tym tygodniu wycofała feralny okólnik. W Indiach ma powstać nowy komitet, który określi nową metodę definiowania biedaków.