http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Głodówką pokonał polityków. W Indiach

Robert Stefanicki
2011-08-28, ostatnia aktualizacja 2011-08-28 17:40

Parlament w Delhi poparł pomysły na walkę z korupcją przedstawione przez głodującego działacza społecznego Anna Hazare'a. Ten po 11 dniach przerwał protest.

Anna Hazare na tle portretu Mahatmy Ghandiego pozdrawia swoich zwolenników. Za chwilę zakończy głodówkę
Fot. ADNAN ABIDI REUTERS
Anna Hazare na tle portretu Mahatmy Ghandiego pozdrawia swoich zwolenników. Za...
SERWISY
- To wasze zwycięstwo. Możecie być dumni, że osiągnęliście je bez użycia przemocy - powiedział Hazare tłumowi zwolenników zebranemu w niedzielę w delhijskim parku Ramlila. Chwilę wcześniej 74-letni aktywista przyjął z rąk dwojga dzieci szklankę mleka kokosowego z miodem, przerywając w ten sposób głodówkę, podczas której stracił 7 kg.

Hazare domaga się uchwalenia surowej ustawy antykorupcyjnej i powołania specjalnego prokuratora, przed którym nie będzie chronił parlamentarny ani sędziowski immunitet.

Korupcja stała się w Indiach problemem narodowym. Dwie największe afery w ubiegłym roku - związane z przyznaniem koncesji na telefonię komórkową i z organizacją igrzysk Brytyjskiej Wspólnoty Narodów - mogły kosztować budżet państwa 39 mld dol. Łapówkarstwo na mniejszą skalę doskwiera też zwykłym ludziom, dlatego postulaty Hazare'a masowo poparła indyjska klasa średnia.

Władze poszły z Hazarem na wojnę, nie mogąc ścierpieć, że ktoś wchodzi w ich kompetencje - ale wychodzą z niej poobijane. Z początku rząd zaoferował przyjęcie 34 z 40 postulatów, jednak działacza to nie zadowoliło. Postanowił wzorem Mahatmy Gandhiego podjąć głodówkę protestacyjną. Policja pozwoliła mu na trzydniowy zaledwie strajk, lecz nim go rozpoczął, aresztowano go razem z ponad tysiącem zwolenników. Na ulice indyjskich miast wyszły demonstracje w jego obronie. Rząd ustąpił i wypuścił Hazare'a, który rozpoczął głodówkę.

W Indiach rozpętało się "hazarowe" szaleństwo, podsycane ciągłymi transmisjami stacji telewizyjnych z parku, gdzie dzień i noc w kałużach monsunowego błota czuwał wielotysięczny tłum wiwatujący na cześć swojego idola. Handlarze sprzedawali koszulki z Hazarem, opaski z antykorupcyjnymi hasłami, a za 5 rupii można było wymalować policzki w kolory indyjskiej flagi.

Nawet na policyjnej bramce do wykrywania metali widniał napis "Indie wolne od korupcji". Masowe protesty odbywały się też w innych miastach, a także przed rezydencjami ministrów i posłów. Jeden z aktywistów się podpalił.

Nie wszystkim Hazare się podoba. Np. znana pisarka Arundhati Roy krytykuje go za akcenty nacjonalistyczne. Inni przyznają rację rządowi, że w demokracji o kształcie prawa winien decydować parlament. Niedotykalni i niskie kasty boją się, że po tym precedensie obchodzenie parlamentu zacznie się na całego i masy zażądają odwołania ustaw afirmatywnych wyrównujących szanse "gorzej urodzonych" w edukacji i na rynku pracy.

Natomiast tygodnik "Economist" dowodzi, że rozwiązania proponowane przez Hazare'a - utworzenie kolejnej biurokratycznej struktury w celu walki z korupcją - prowadzą donikąd. "Jeśli Indie chcą oczyścić rząd, muszą zrezygnować z polityki dynastycznej" - radzi komentator brytyjskiego tygodnika.

Jednak w sondażach 90 proc. respondentów popiera Hazare'a. Pod medialno-społeczną presją rząd cofał się coraz bardziej. Na mediacje do parku Ramlila wysłano jednego z ministrów, potem premier Manmohan Singh w ciepłych słowach prosił Hazare'a, by zakończył protest. Wreszcie w sobotę po 9-godzinnej debacie parlament poparł jego postulaty.

Nie odbyło się jeszcze wiążące głosowanie w tej sprawie, nie wiadomo więc, czy przełoży się to na konkretne rozwiązania legislacyjne. Gdyby jednak władza się z tym ociągała, Hazare nie zawaha się powtórzyć swojej akcji. Szybko pewnie znajdzie też naśladowców.

Protest pokazał słabość rządzącej Partii Kongresowej. Jej szefowa Sonia Gandhi leczy za granicą raka, wiekowy premier Singh jest schorowany i niepopularny, typowany na jego następcę 41-letni Rahul Gandhi, syn Soni, przegapił szansę zbicia kapitału politycznego na antykorupcyjnym trendzie. Pierwszym testem dla Kongresu będzie nadchodząca seria wyborów lokalnych (federalne są planowane na 2014 r.). W ostatnim sondażu Indyjska Partia Ludowa (BJP), główna partia opozycji, wyprzedziła Partię Kongresową.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':