http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Indie zabraniają głodować przeciw korupcji

Robert Stefanicki
2011-08-16, ostatnia aktualizacja 2011-08-16 19:36

Tak przeciwko korupcji demonstrowali mieszkańcy miasta Chandigarh w północnych Indiach ...
Tak przeciwko korupcji demonstrowali mieszkańcy miasta Chandigarh w północnych Indiach ...
Fot. AJAY VERMA REUTERS

W Delhi aresztowano 1,3 tys. ludzi protestujących przeciw korupcji, w tym znanego działacza Anna Hazare, który zamierzał podjąć w tej sprawie głodówkę protestacyjną.

... a tak wyglądał protest w Allahabadzie
Fot. Rajesh Kumar Singh AP
... a tak wyglądał protest w Allahabadzie
SERWISY
74-letni Hazare, były kierowca wojskowy, pierwszy strajk głodowy podjął w kwietniu. Żądał uchwalenia ostrego prawa antykorupcyjnego i powołania rzecznika praw obywatelskich ds. walki z korupcją. Rząd obiecał ustępstwa, co działacza z Maharaśtry rozsławiło na cały kraj.

Hazare przypomniał Hindusom Mahatmę Gandhiego, ikonę walki bez użycia przemocy, który często uciekał się do głodówek. Zastrzelony w 1948 r. przez prawicowego fanatyka Gandhi jest w Indiach otoczony niemal boskim kultem, lecz do jego ideałów już mało kto się w praktyce odwołuje.

Ponieważ kształt proponowanej ustawy antykorupcyjnej odbiega od postulowanego przez działaczy społecznych, Hazare uznał, że rząd wyprowadził go w pole. Walkę z korupcją ogłosił "drugą wojną o niepodległość" i zapowiedział, że będzie głodował do skutku. Na wtorek zwołał swoich zwolenników do jednego z parków w New Delhi, gdzie miał się rozpocząć protest.

Jednak o 7.30 policja zabrała Hazare z domu do niesławnego więzienia Tihar. W mieście wyłapano też 1,3 tys. jego zwolenników - większość została zamknięta na stadionie.

Według szefa resortu spraw wewnętrznych P. Chidambaramy, powodem aresztowań było nie przestrzeganie zaleceń policji, która nakazała m.in. aby w demonstracji brało udział najwyżej 500 osób. Długość dozwolonej głodówki ograniczono do trzech dni.

- Nie odbieramy prawa do pokojowych, demokratycznych protestów, ale nigdzie na świecie nie można protestować bez ograniczeń - tłumaczył minister Chidambaram. Tego samego zdania jest minister informacji Ambika Soni: - 10-tys. tłum może wywołać zakłócenia. Pozwólmy policji wykonywać obowiązki.

Indie nazywają się z dumą "największą demokracją świata". Zwolennicy Hazare są innego zdania: oskarżają rząd Manmohana Singha, że jest dyktaturą, i porównują obecną sytuację do stanu wyjątkowego w latach 70. bądź też represji stosowanych przez brytyjskich kolonizatorów. Popiera ich opozycja.

Rząd Singha od miesięcy jest krytykowany z powodu rosnących cen oraz licznych skandali korupcyjnych. Są w nie zamieszani politycy wszystkich opcji, ale większość z rządzącej Partii Kongresowej lub jej sojuszników. Największa afera związana z przyznaniem licencji na telefonię komórkową mogła kosztować Indie nawet 39 mld dol. - to więcej niż wynosi PKB Bułgarii albo Sri Lanki. Tegoroczny raport firmy konsultingowej KMPG ostrzega, że korupcja w Indiach jest tak ogromna, że zagraża rządowym planom osiągnięcia 9-proc. wzrostu gospodarczego.

W poniedziałkowym przemówieniu premier Singh obiecał podjęcie "najostrzejszych" działań przeciw skorumpowanym urzędnikom, powtórzył jednak, że tylko parlament - a nie działacze społeczni - ma prawo decydować o kształcie ustawy.

Parlament jednak z powodu protestów nie może się zebrać od dwóch tygodni. Na wieść o aresztowaniu Hazare w całych Indiach wybuchła nowa fala demonstracji. Ludzie nieśli transparenty ogłaszające "rewolucję przeciw korupcji", na innych wypisano prośbę: "Aresztujcie mnie". W Bhopalu nieznany sprawca zastrzelił współpracowniczkę Hazare Shehlę Masood.

Obie strony nie przebierają w słowach. Rzecznik Partii Kongresowej stwierdził, że Hazare jest otoczony przez "kanapowych faszystów, przerośniętych maoistów i gabinetowych anarchistów".

A zwolennicy Hazare opublikowali jego wystąpienie, które zmyślnie nagrał na wypadek aresztowania: - Protesty muszą trwać - apelował następca Mahatmy Gandhiego. - Niech w żadnym więzieniu w kraju nie pozostanie wolne miejsce!

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':