http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Tinkebell, czyli sztuka maltretowania zwierząt

Jacek Pawlicki
2011-01-07, ostatnia aktualizacja 2011-01-07 20:14

Świat usłyszał o niej siedem lat temu, kiedy zrobiła torebkę ze swojego domowego kota, zresztą własnoręcznie odartego ze skóry. Wczoraj stanęła przed sądem za okrucieństwo wobec chomików

ZOBACZ TAKŻE
Katinka Simonse, holenderska artystka o pseudonimie "Tinkebell", żyje od skandalu do skandalu. Znana jest głównie z tego, że za artystyczne tworzywo wzięła sobie zwierzęta, za co od lat ścigają ją ich obrońcy, a internauci z całego świata zalewają nienawistnymi e-mailami.

Wczoraj znów było o niej głośno w całej Holandii. W pierwszym dniu procesu w Amsterdamie prokuratura zażądała kilkaset euro grzywny dla artystki za to, że dwa lata temu w jednej z galerii męczyła chomiki. Podobna kara grozi właścicielowi galerii. Poszło o słynną w artystycznym świecie Niderlandów instalację artystki "Save the Pets", której główną, ruchomą częścią było 95 chomików zamkniętych w kolorowych, przezroczystych kołowrotkach. Zarówno zwierzaki, jak i plastikowe kołowrotki "Tinkebell" kupiła w sklepach ze zwierzętami.

Przez trzy tygodnie wystawy chomiki toczyły kółka po kilka godzin dziennie w jednej z sal Masters Gallery w Amsterdamie, między ustawionymi tam meblami. "Tinkebell" tłumaczyła, że w ten sposób chciała zwrócić uwagę opinii publicznej na los zwierzaków trzymanych w domach jako maskotki dla dzieci. I uzmysłowić, że zwierzęta (choćby takie jak chomiki) z ukochanych milusińskich stają się zwykłymi przedmiotami.



Prokuratorom, uczulonym przez obrońców praw zwierząt, nie spodobało się jednak to, że chomiki biegały w kółkach po cztery godziny dziennie (podczas gdy weterynarze zalecają tylko pół godziny takich ćwiczeń). W dodatku przez ten czas musiały tarzać się we własnych fekaliach i pozostawały bez dostatecznej ilości wody i karmy. Choć wszystkie chomiki przeżyły wystawę, jeden ze zwierzaków stracił oko.

Obrońcy praw zwierząt nie ukrywali, że artystkę najchętniej zobaczyliby za kratkami, bo już wielokrotnie zalazła im za skórę. Zaś według takich ekspertów jak Peter Koolmees z uniwersytetu w Utrechcie ten proces dowiódł, że z mocy prawa zakazującego okrucieństwa wobec zwierząt można ścigać kogoś, kto męczy króliczki, świnki morskie czy rybki. Do tej pory ścigani byli z reguły sadystyczni właścicieli psów czy kotów.

O "Tinkebell", młodej absolwentce wzornictwa z Amsterdamu, zrobiło się głośno w 2004 r., kiedy uszyła torebkę ze swojej kotki. Ten mocno kontrowersyjny projekt artystyczny Holenderka nazwała "Moja najkochańsza kotka Pinkeltje", nie ukrywając, że własnoręcznie uśmierciła zwierzaka, a następnie oprawiła jego skórę. - Zabiłam kotkę, bo cierpiała na depresję i nienawidziła zostawać sama w domu. Odkąd zrobiłam z niej torebkę, mogę ją ze sobą wszędzie zabierać - powiedziała w jednym z wywiadów.

Kiedy na "Tinkebell" spadły gromy, artystka tłumaczyła, że chciała zwrócić uwagę na hipokryzję ludzi, którzy oburzają się na torbę z kociego futra, a nie przeszkadzają im buty, paski czy torby ze świńskiej lub bydlęcej skóry. Prowokacją był także performance z 2007 r., podczas którego "Tinkebell" zaprezentowała na wystawie 61 jednodniowych kurczaków, które, jak twierdziła, uratowała z kurzej farmy. Następnie szantażując, że zagazuje kurczęta, zmusiła zwiedzających, by je zaadaptowali. Na swej stronie internetowej wyjaśniała potem, że chciała zwrócić uwagę na to, iż każdego dnia w Holandii do gazu trafia 31 tys. jednodniowych kurcząt z hodowlanych nadwyżek.



W 2009 r. "Tinkebell" znów zaskoczyła wszystkich, wydając w formie książki tysiące nienawistnych e-maili, które w latach 2004-08 dostała od wściekłych na nią internautów z całego świata. Wraz z obsceniczną często treścią e-maili opublikowała dane osobowe, a nawet zdjęcia swych e-mailowych prześladowców, co wywołało prawdziwą burzę w Holandii.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    48 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':