Samanta miała 11 lat, kiedy poderwał ją loverboy. Kiedy dziewczynka zakochała się w nim, "kochaś" zmusił ją do seksu ze swoim przyjacielem. Zrobił jej zdjęcia, a następnie, szantażując nimi Samantę, zrobił z niej prostytutkę.
- Czasami klientem był starszy mężczyzna, innym razem gość koło trzydziestki - opowiadała niedawno Samanta brytyjskiej telewizji SKY News. - Niektórzy mnie bili, inni kazali mówić do siebie tatusiu.
14-letnia dziś Samanta jest jedną z ofiar, która zgłosiła się po pomoc organizacji Stoploverboys.NU (Stop Kochasiom. Teraz). Anita De Witt, która ją założyła i rozkręciła, twierdzi, że problem stał się prawdziwą plagą społeczną - Stoploverboys.NU szacuje, że ofiarą kochasiów padło w Holandii co najmniej 5 tys. kobiet.
Tak jak tradycyjni sutenerzy loverboye żyją ze zmuszania do prostytucji swych ofiar kochanek. Odróżnia ich głównie pochodzenie, bo aż 89 proc. loverboyów to ludzie o korzeniach imigranckich, z czego 36 proc. stanowią Marokańczycy. Większość z nich kończy edukację w szkole średniej, nie pracuje, niespecjalnie integruje się ze społeczeństwem.
Loverboye nie mają problemu z łamaniem serc nastolatkom, bo bardzo często mężczyźni z żyjących na Zachodzie rodzin muzułmańskich uważają białe dziewczyny za potencjalne dziwki, więc w wykorzystywaniu ich nie ma nic zdrożnego.
Choć prostytucja jest w Holandii legalna, sutenerzy są ścigani. Zajmujące się nią holenderskie organizacje uważają, że większość z kobiet prostytuujących się na co dzień w dzielnicy czerwonych latarń w Amsterdamie pracuje na zlecenie "kochasiów".
Taktykę i metody "kochasiów" odsłania opracowanie Aneke Dijke i Lindy Terpstry. Cytowany w nim 22-letni Hamid opowiada: "Trzeba zaimponować dziewczynie jako loverboy. Przede wszystkim musisz być dobrze ubrany. Musisz mieć też dobry
samochód, zabierać ją na przejażdżki, pokazywać, że masz kasę i że szanują cię inni faceci".
Kiedy "kochaś" uzależni od siebie dziewczynę, nierzadko za pomocą szantażu, zmusza ją do prostytuowania się, z którego później żyje.
- Najmłodsza ofiara, która się do nas zgłosiła, miała dziewięć, a najstarsza 51 lat - opowiada De Witt. Ofiarami loverboyów pada też dużo kobiet z Europy Środkowej i Wschodniej, które przyjeżdżają do Amsterdamu z myślą o pracy w seksbranży.
To, co zaczyna się jako pierwsza miłość, kończy się seksualnym niewolnictwem. Kimberley, która zgłosiła się do Stoploverboys.NU, opowiada, że kiedy starała się uciec od alfonsa, ten zagroził, iż skrzywdzi jej rodzinę. - To niewolnictwo. Oczywiście trafiają się dziewczyny, które robią to z miłości dla swoich kochanków, ale większość jest zmuszana do prostytucji - opowiada Kimberley.
"Jeśli zostaniesz przyłapany, często puszczają cię z braku dowodów. Większość dziewcząt nie chce składać zeznań na policji. Ich chłopak jest dla nich wszystkim. Te, które idą na policję, później tego żałują" - opowiada alfons Hamid.
Dziennikarka Maria Genova, która wydała w Holandii książkę o loverboyach, twierdzi, że większość z kobiet pozostaje lojalna wobec oprawców: - Wiele osób nie chce pomocy, bo nie czuje się ofiarami.
Według Genovej z problemem bardzo trudno walczyć także dlatego, że "kochasie" dla zmylenia ciągle zmieniają taktykę, a naiwnych dziewczyn nie brakuje. - Codziennie kilka dziewcząt pada ofiarami loverboyów. Wiele z nich jest potem bitych, szantażowanych, zmuszanych do aborcji - opowiada Genova.