Internetowy sklep El-Asira z siedzibą w Amsterdamie otwarto z niedzieli na poniedziałek przy entuzjastycznym akompaniamencie holenderskich mediów. W kraju, gdzie do władzy maszeruje walczący z islamem ksenofob Geert Wilders, powiało bowiem optymizmem. Skoro właśnie tu powstał pierwszy islamski sex-shop, to znaczy, że milionowi żyjących w Holandii muzułmanów nie jest aż tak źle, jak wydaje się w całej Europie.
Sklep założyło dwóch potomków imigrantów: Stefan Delsink, w którego żyłach płynie surinamska krew, i ortodoksyjny muzułmanin Marokańczyk Abdelaziz Aouragh. Sprzedają tylko artykuły halal, a więc zgodne z muzułmańskim prawem - szariatem.
W ich sklepie nie będzie pornografii czy przypominających kształtem męskie członki wibratorów. W świecie islamu kobietom nie wypada bowiem stawiać w zakłopotanie mężów, sugerując takim zakupem, iż nie zaspokajają w pełni ich potrzeb. W ofercie znajdą się za to sprowadzane z krajów muzułmańskich specyfiki pobudzające życie erotyczne: ziołowe kapsułki zwiększające męską potencję, "kapsułki pożądania" dla kobiet i lubrykanty na bazie wazeliny i masła kakaowego. I prezerwatywy.
- Wiem, że wśród muzułmanów jest zapotrzebowanie na artykuły erotyczne. Ludzie przywożą je z Bliskiego Wschodu, krajów Afryki Północnej i obdarowują nimi młode pary tuż po weselu - mówi Aouragh, dodając, że gdy kilka miesięcy temu Delsink złożył mu propozycję założenie sex-shopu, miał wątpliwości.
Rozwiał ja mieszkający w Holandii imam Boularia Houari, do którego Marokańczyk zwrócił się o poradę. Houari uspokoił go, że islam nie ma nic przeciwko temu, by uatrakcyjniać seks, byle tylko pozostawał on domeną małżonków. Zgodnie z islamską nauką prezerwatywy są lepsze niż stosunek przerywany. Pozostawia bowiem kobiety niezaspokojone i pcha je ku masturbacji (zakazanej dla szyitów) bądź wibratorom.
El-Asira znaczy tyle co społeczność, wioska albo plemię. Aouragh przekonuje, że nie chodzi mu tylko o zarabianie pieniędzy, ale i misję kulturową. Jego sklep ma zmienić wizerunek islamu jako religii nieprzychylnej kobietom. - Tu kobieta będzie w centrum uwagi - mówi, zapewniając, iż w świecie islamu jest wiele szacunku i miłości dla kobiet.
Stronę internetową sex-shopu zaprojektował Delsink. Nagłowił się, jak tu zachęcić klientów bez nęcenia ich grzeszną golizną. - Musiałem stworzyć atrakcyjną i ekskluzywną stronę. Spróbujcie zrobić to bez wykorzystywania zdjęć czy obrazów - tłumaczy "NRC Handelsblad" Delsink.
W poniedziałek rano strona internetowa sklepu nie działała z przyczyn technicznych.
Źródło: Gazeta Wyborcza