W sobotę setki spadochroniarzy z
USA, Wielkiej Brytanii, Holandii, Polski, Francji i Belgii skoczyło w okolicy holenderskiego miasta Arnhem, by uczcić 65. rocznicę operacji "Market Garden". Miała ona przyspieszyć wygraną nad Niemcami w II wojnie światowej, lecz zakończyła się krwawą porażką zachodnich aliantów.
W 1944 r. w największym wówczas w historii spadochronowym desancie uczestniczyli polscy żołnierze z 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej gen. Stanisława Sosabowskiego. Celem było przechwycenie przepraw przez Mozę i odnogi dolnego Renu oraz wtargnięcie aliantów do Zagłębia Ruhry, ale Brytyjczycy nie zdołali opanować kluczowego mostu na rzece.
Żołnierze gen. Sosabowskiego wylądowali 21 września 1944 r., w piątym dniu operacji, w miasteczku Driel z zadaniem wsparcia broniących się na drugim brzegu Renu Brytyjczyków. W krwawej bitwie, która w 1977 r. została uwieczniona przez Richarda Attenborough w filmie "O jeden most za daleko", zginęły tysiące alianckich spadochroniarzy. Z 1689 polskich żołnierzy zginęło 97, a 120 zaginęło albo trafiło do niewoli.
- Dziś czcimy pamięć gen. Sosabowskiego i jego ludzi, którzy walczyli o naszą wolność i oddali życie - mówił w Driel premier Holandii Jan Peter Balkenende. - Polscy żołnierze walczyli niemal na wszystkich frontach II wojny światowej, ale nie wszędzie pamięć o nich przetrwała i jest tak żywa, jak tu, w Driel - powiedział obecny na uroczystościach premier
Donald Tusk.
Tego samego dnia w Narodowym Parku Pamięci w Alrewas w brytyjskim hrabstwie Staffordshire książę Kentu uroczyście odsłonił pomnik Polskich Sił Zbrojnych. Na taki gest Polacy czekali aż 70 lat. - Wreszcie zauważono nasz wysiłek zbrojny i udział w triumfie nad hitlerowcami. To nasza parada zwycięstwa - podkreślał Ryszard Kaczorowski, ostatni prezydent RP na uchodźstwie.
"Gdy Polska była okupowana, wiele tysięcy Polaków zdołało dołączyć do naszych sił zbrojnych i zjednoczyć się we wspólnej walce przeciwko nazistom. Wszyscy mamy dług wobec tych, którzy oddawali życie za wolność i sprawiedliwość. Ten pomnik to gwarancja, że ich zasługi nie zostaną nigdy zapomniane" - napisała do uczestników uroczystości królowa Elżbieta II. Własny list przysłał też premier Gordon Brown.
- Z trudem powstrzymuję łzy. Jestem szczęśliwa, że dożyłam tej chwili. Oczekiwanie było długie, ale ważne, że wreszcie się udało - mówiła ze łzami w oczach 89-letnia Irena Anders, żona gen. Władysława Andersa, dowódcy II Korpusu Polskiego.
Pomnik przedstawia cztery zwrócone do siebie plecami postacie: pilota dywizjonu 303 z okresu Bitwy o Anglię, ubranej w cywilny strój łączniczki z AK, marynarza z niszczyciela "Błyskawica" oraz żołnierza 2. Korpusu z okresu bitwy o Monte Cassino. Na środku znajduje się kolumna, na której szczycie zasiada orzeł z rozpostartymi skrzydłami.