http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Aborcja prywatnie, za państwowe pieniądze

mas
2010-11-03, ostatnia aktualizacja 2010-11-02 23:29

Po czterech miesiącach od uchwalenia w Hiszpanii nowej ustawy, która legalizuje aborcję na życzenie do 12. tygodnia ciąży i zleca zabiegi szpitalom publicznym, te ostatnie wcale się do tego nie kwapią. Nadal ponad 90 proc. aborcji (co roku wykonuje się ich w Hiszpanii ponad 100 tys.) przeprowadzają prywatne kliniki

Jose Luis Rodriguez Zapatero
Fot. Virginia Mayo AP
Jose Luis Rodriguez Zapatero
Zasadnicza różnica polega na tym, że wcześniej (gdy aborcja była dopuszczalna w przypadku gwałtu, zagrożenia życia i zdrowia matki lub deformacji płodu) koszty prywatnego zabiegu ponosiła kobieta, a teraz - państwo. Jest to ok. 300-360 euro, w zależności od regionu. W myśl ustawy bowiem, jeśli kobieta nie dokona zabiegu w szpitalu publicznym, np. z powodu sprzeciwu ginekologów albo długiej kolejki, może to uczynić w klinice prywatnej, której zapłaci za to państwo.

Liczba zabiegów finansowanych z ubezpieczeń publicznych wzrosła w ciągu czterech miesięcy średnio w całej Hiszpanii z 30 do ponad 60 proc.

Są jednak duże różnice regionalne. Konserwatywna Nawarra nie ma klinik prywatnych, a szpitale publiczne odmawiają aborcji, powołując się na sprzeciw lekarzy. Służba zdrowia jest tam regulowana przywilejem autonomii regionalnej, a miejscowy parlament jest w większości przeciwny prawu do aborcji. Ale państwo i tak zwróci koszt usunięcia ciąży mieszkance Nawarry - tyle że musi ona pojechać do kliniki w innym regionie.

W Asturii rok temu wszystkie aborcje przeprowadzano prywatnie, a państwo płaciło za 8 proc. z nich, resztę opłacały same kobiety. Teraz za 97 proc. płaci państwo.

W Madrycie, gdzie rządząca prawica była przeciwna nowej ustawie, aż 90 proc. ankietowanych ginekologów zatrudnionych w szpitalach publicznych sprzeciwia się liberalnemu prawu, a czas oczekiwania na zabieg przekracza 21 dni. Kobiety zmusza to do korzystania z klinik prywatnych, a państwo finansuje aborcje: w 2009 - 26 proc.; obecnie - ponad 60 proc. wszystkich aborcji.

W Kastylii-La Manchy liczby te wzrosły z 5 do 70 proc. W Katalonii - z 24 do 55 proc. W Kraju Basków - z 7 do 87 proc.

Liberalizacja aborcji uchwalona głosami socjalistów i postkomunistów wciąż wzbudza w Hiszpanii protesty Kościoła i prawicy. Ale w odróżnieniu od Polski organizacje antyaborcyjne nie chcą, by o prawie do przerywania ciąży decydowali politycy w parlamencie, i domagają się referendum w tej sprawie. Tydzień temu w niedzielę m.in. pod takim hasłem odbyła się w Sewilli wielotysięczna demonstracja pod hotelem, gdzie zorganizowano międzynarodową konferencję o aborcji i antykoncepcji.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 20 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':