http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Katalonia bez korridy

Maciej Stasiński
2010-07-29, ostatnia aktualizacja 2010-07-28 17:15

Korrida w Pampelunie
Korrida w Pampelunie
Fot. JOSEBA ETXABURU REUTERS

Lokalny parlament w Barcelonie zakazał wczoraj korridy, po raz kolejny demonstrując niechęć Katalończyków do reszty Hiszpanii

Spór o corridę trwa w Hiszpanii od dziesięcioleci
Fot. MANU FERNANDEZ AP
Spór o corridę trwa w Hiszpanii od dziesięcioleci
Korrida w Hiszpanii
Fot. ELOY ALONSO REUTERS
Korrida w Hiszpanii
SERWISY
SONDAŻ
Czy korrida powinna być zakazana?

Tak. To niepotrzebne okrucieństwo
Nie. To ważny element tradycji
Nie interesuje mnie to

Zakaz przeszedł po wielomiesięcznej zaciętej debacie 68 głosami przeciw 55. Zanim go uchwalono, przez kataloński parlament oraz wszystkie hiszpańskie media przetoczyła się wielka debata z wszelkimi możliwymi argumentami.

Formalnie zakaz korridy wprowadza poprawka do ustawy o ochronie zwierząt. Jej inicjatorami byli zresztą obrońcy praw zwierząt, którzy zebrali 180 tys. podpisów pod społecznym projektem zakazania korridy. Tłumaczyli, że są przy okazji obrońcami kultury i cywilizacji przeciw współczesnemu reliktowi bestialstwa i barbarzyństwa, za jaki uważają korridę. Dowodzili, że to krwawa jatka pobudzająca w człowieku prymitywne instynkty oraz męczarnia dla zwierząt.

Obrońcy korridy mówili o tradycji i kulturze, a także o szlachetnym starożytnym rytuale ryzyka i śmierci oraz walce podniesionej do rangi sztuki. Przekonywali, że byki hodowane do korridy to specjalny gatunek - toro bravo, zwierzęcia wybitnie agresywnego, które do chwili występu na arenie jest najtroskliwiej traktowanym spośród zwierząt hodowlanych. Jego śmierć na arenie jest zaś o wiele godniejsza niż bydła i świń w rzeźniach.

Jeszcze inni bronili społeczeństwa otwartego i tolerancyjnego, w którym obywatele mogą coś lubić albo czegoś nie znosić, ale jedni drugim nie powinni niczego zakazywać, bo korrida nie jest obowiązkowa.

Jednak najważniejsze argumenty za korridą i przeciwko niej w Katalonii pozostały w tle, choć wszyscy o nich wiedzieli. Od początku bowiem politycy i opinia publiczna podzieliła się według stosunku Katalonii, jednego z najbogatszych regionów Hiszpanii, do reszty kraju.

Przeciw korridzie byli katalońscy skrajni nacjonaliści opowiadający się za niepodległością regionu oraz znakomita większość umiarkowanych nacjonalistów dążących do maksymalnego poszerzenia katalońskiej autonomii.

I przeciwnie - wszyscy zwolennicy wspólnego hiszpańskiego państwa, czyli zasiadający w lokalnym parlamencie koledzy zarówno rządzących w Madrycie socjalistów, jak i opozycyjnej wobec rządu José Zapatero prawicy, solidarnie bronili korridy jako wspólnego dziedzictwa kulturalnego Hiszpanii.

Inaczej mówiąc, wszyscy, którzy chcieli pokazać Hiszpanii figę, zagłosowali za zakazem. "Mówią: byki, czytaj: Hiszpania" - stwierdził wczoraj dziennik "ABC". Tytuł tym trafniejszy, że nawiązujący do tezy, jakoby korrida była w Katalonii kulturowo obca i była wymysłem ostatnich lat.

Katalonia była niemal kolebką nowoczesnej korridy, która jako widowisko w obecnej formie ukształtowała się w Hiszpanii w pierwszej połowie XIX w. Jedna z pierwszych nowoczesnych aren powstała w 1834 r. w Barcelonie. Jeszcze w 1988 r. socjalistyczny burmistrz Barcelony Pascual Maragall ogłaszał: - Ci, którzy zaprzeczają tradycji korridy w Katalonii, nie znają historii.

Obecny socjalistyczny premier Katalonii José Montilla, choć sam jest zwolennikiem maksymalnej odrębności regionu od Hiszpanii, głosował przeciw zakazowi. - Apeluję, by zakaz walk byków nie stał się przedmiotem kolejnego sporu Katalonii i Hiszpanii. Proszę wszystkich o umiar i poczucie odpowiedzialności - mówił.

Miesiąc temu oburzeni Katalończycy masowo protestowali przeciw drobnemu okrojeniu ich nowego statutu autonomicznego przez hiszpański trybunał konstytucyjny.

W ostatnich latach - wraz z przypływem nacjonalistycznych uczuć - walki byków były stopniowo ograniczane w Katalonii. Od 1988 r. z kilkunastu aren, na których się toczyły, zamknięto wszystkie prócz najstarszej i największej Plaza de Toros Monumental w Barcelonie.

Korrida ostatecznie zniknie z Barcelony 1 stycznia 2012 r. Zakaz będzie kosztował ok. 300 mln euro - tyle wyniosą odszkodowania dla organizatorów walk, które lokalny rząd będzie im wypłacał przez 10 lat. Każdy Katalończyk wyda na odszkodowania 42 euro.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów