Projekt przeszedł w pierwszym czytaniu bez zasadniczych protestów i jest pewne, że wejdzie w życie od nowego roku. Chodzi o bezwzględny zakaz palenia m.in. w barach, restauracjach i szpitalach. Wyjątkiem będą hotele, które będą miały prawo wydzielić niewielkie sale dla palaczy i do 30 proc. pokojów, oraz więzienia, kluby i szpitale psychiatryczne.
Postkomuniści nie chcą tych wyjątków m.in. dlatego, że pacjenci szpitali psychiatrycznych są zagrożeni nałogiem znacznie bardziej niż ludzie zdrowi i od chorób związanych z paleniem umiera ich dwukrotnie więcej. Żądają też ograniczenia reklam tytoniu, przepisów o publicznej kampanii zniechęcającej do palenia oraz finansowania przez publiczną służbę zdrowia kuracji odwykowych. Rząd chce te sprawy zostawić samorządom regionalnym.
Opozycyjna prawica jest za ustawą, ale nie teraz i niekoniecznie. Uważa, że w czasie kryzysu gospodarczego, najgorszego w Hiszpanii od lat 30. ubiegłego wieku, nie wolno podcinać zysków sektora turystycznego i usług, który dostarcza Hiszpanii ogromnych dochodów.
Stanowczo protestuje federacja właścicieli barów i restauracji. Restauratorzy uważają, że zakaz palenia zmniejszy ich dochody średnio o 10 proc.
Hiszpania ma najwięcej na świecie barów, knajp i restauracji w stosunku do liczby mieszkańców - jest ich około 344 tys., co znaczy, że jeden przypada na niespełna 129 mieszkańców. W Europie tylko
Cypr ma ich więcej (jeden na 124 mieszkańców).
Rząd odrzuca ten argument restauratorów i powołuje się na doświadczenia innych krajów, jak
Włochy, gdzie bezwzględnie zakazano palenia w barach, a ich dochody nie spadły.
Opozycja ma też wątpliwości, czy zakaz zmniejszy palenie wśród Hiszpanów. Od wejścia poprzedniej ustawy z 2006 roku wymagającej wydzielania przestrzeni dla palących w barach i knajpach liczba palących Hiszpanów zwiększyła się o 1 proc. (z 26 do 27 proc.).
• Senat hiszpański postanowił zalecić rządowi wprowadzenie krajowego zakazu noszenia przez kobiety muzułmanki całkowitych zasłon na ciało i twarz (burek i nikabów) w miejscach publicznych. Dotąd zakazy uchwaliło sześć miast w Katalonii (kilka następnych zrobi to rychło), ale sprzeciw wobec zasłon zatacza w Hiszpania coraz większe kręgi.