http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bunt niekatolików w katolickiej Hiszpanii - o równość wobec prawa

Maciej Stasiński
2010-06-23, ostatnia aktualizacja 2010-06-22 21:48

Wyznawcy islamu, protestanci, żydzi, mormoni, świadkowie Jehowy i scjentolodzy domagają się zrównania w prawach z katolikami. Chcą zniesienia ulg podatkowych przy darowiznach na Kościół katolicki

Demonstracja w obronie wartości rodzinnych, Madryt, grudzień 2009
Fot. Daniel Ochoa de Olza AP
Demonstracja w obronie wartości rodzinnych, Madryt, grudzień 2009
Manifestacja w centrum Madrytu zorganizowana przez Kościół w obronie chrześcijańskiej rodziny. Uczestników tego największego od czterech lat protestu przeciw polityce obyczajowej lewicowego rządu wsparł podczas modlitwy Anioł Pański Benedykt XVI. Na zdjęciu hiszpańscy biskupi oglądają bezpośrednią transmisję tej modlitwy z Watykanu. Madryt, 30 grudnia 2007 r.
Fot. DANIEL OCHOA DE OLZA AP
Manifestacja w centrum Madrytu zorganizowana przez Kościół w obronie...
SERWISY
Przywilej pozwalający Kościołowi katolickiemu dostawać odpisy podatkowe od obywateli wprowadziła w 1979 r. młoda demokracja hiszpańska na mocy konkordatu ze Stolicą Apostolską. Hiszpania była wtedy zdecydowanie katolicka. Wcześniej, za dyktatury generała Franco zastąpionej przed demokrację parlamentarną w 1978 r., była wręcz państwem wyznaniowym. Inne wyznania, wówczas marginalne, podobnych przywilejów nie miały.

Katoliccy wierni mogą przekazywać swemu Kościołowi niewielką część podatku, zaznaczając okienko w zeznaniu rocznym. Od dwóch lat odpis wynosi 0,7 proc. podatku. Z tego tytułu w 2009 r. Kościół otrzymał 252 mln euro - co stanowi ok. 20 proc. całego dochodu tej instytucji. Odpisów tych dokonało ponad 7 mln Hiszpanów, czyli ok. 34 proc. deklarujących się jako katolicy.

Jednak przez kilkadziesiąt lat wskutek laicyzacji społeczeństwa i masowego napływu osób innych wyznań z zagranicy, zwłaszcza w latach długiego boomu gospodarczego do 2007 r., struktura wyznaniowa się zmieniła. W Hiszpanii żyje 1,4 mln muzułmanów, milion protestantów, 600 tys. prawosławnych, 33 tys. żydów, 110 tys. świadków Jehowy, 80 tys. buddystów, 44 tys. mormonów oraz hinduiści i scjentolodzy. Niektóre z tych społeczności mają osobne umowy z państwem, co daje im prawo do państwowych dotacji, albo status "wyznania zakorzenionego" dający korzyści podatkowe. Żadne jednak nie ma przywileju odpisów podatkowych.

Innowiercy zgłosili w ubiegłym tygodniu poprawki do projektu ustawy o wolności religijnej, którą chce przeprowadzić jesienią socjalistyczny rząd José Luisa Zapatero. Ma ona odsunąć hierarchię i religię katolicką od uroczystości państwowych, ale zdaniem pozostałych Kościołów i wyznań nie tyka zasadniczej reformy, od której zależy zarówno laicyzacja państwa, na czym zależy rządowi, jak i zrównanie wszystkich wyznań, o co one zabiegają.

- Największy brak nowej ustawy to sprawa finansowania - uważa sekretarz Hiszpańskiego Sojuszu Ewangelickiego Jaume Llenas.

- Ten odpis 0,7 proc. to jawna dyskryminacja - uściśla Mohamed Ali, szef Hiszpańskiej Federacji Wspólnot Islamskich.

Wszyscy innowiercy uznają odpis na rzecz Kościoła katolickiego za niesprawiedliwy. Jedni żądają jednak zniesienia odpisu (np. ewangelicy), a inni (np. muzułmanie) rozciągnięcia go na pozostałe Kościoły i wyznania.

- Kiedy wyznania dostają pieniądze od państwa, to państwo staje się poborcą wyznaniowej renty, a to rodzi niepożądaną zależność - uważa Jaume Llenas.

Świadkowie Jehowy w ogóle nie chcą mieć do czynienia z państwem. - Czemu państwo opłaca nauczycieli religii? Po co mi dotacje państwa na krzewienie mojej wiary? - pyta Anibal Matos, reprezentant świadków Jehowy.

Do tych żądań przyłączają się skwapliwie niewierzący zwolennicy całkowitej laicyzacji państwa i społeczeństwa. Dowodzą, że w kryzysie, najgorszym w Hiszpanii od ponad pół wieku, cierpią wszyscy - np. bezrobotni czy pracownicy budżetówki, którym obcięto zarobki - z wyjątkiem Kościoła, który z odpisów dostał w ubiegłym roku o 11 mln euro więcej niż w 2008 r.

Wyjątkiem są prawosławni, w większości imigranci z Rumunii, Bułgarii i Ukrainy. Gwałtownie przybywa ich w Hiszpanii, a z braku świątyń korzystają z gościny kościołów katolickich. Poza tym narzucona prawem laicyzacja kojarzy im się z urzędowym ateizmem z czasów komunizmu.

- Z laicyzacją lepiej uważać - mówi Andriej Kordoczkin, duchowny rosyjskiego Kościoła prawosławnego z Madrytu. - W ZSRR pokazywanie publicznie symboli religijnych przysparzało kłopotów.

Kościół katolicki sprzeciwia się likwidacji odpisów. Dowodzi, że gdyby nie wyręczał państwa w działalności charytatywnej i humanitarnej, kosztowałoby je to wiele milionów euro. To dzięki Kościołowi państwo oszczędza więc na polityce społecznej.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 127 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':